NHL Draft 2017

Na tydzień przed ceremonią draftu w Chicago oddaję w wasze ręce moją własną symulację tego, co wydarzy się podczas prestiżowej pierwszej rundy. W tym roku niełatwo jest cokolwiek przewidzieć, od numeru jeden począwszy. W trzeciej dziesiątce sprawa jest już tak bardzo otwarta, że spokojnie można by było tu przymierzyć z kilkanaście innych, równie dobrych nazwisk. Oczywiście nie możemy także wykluczyć, że w ostatniej chwili niektóre wybory zmienią właściciela, ale na ten moment ja widzę to tak…

Z numerem pierwszym New Jersey Devils wybiorą Nico Hischiera z Halifax Mooseheads, bo młody Szwajcar na dystansie całego sezonu, na wielu różnych arenach, udowodnił, że jest graczem wszechstronnym, wokół którego można budować zespół. Zdecyduje to, że Hischier ma większe naturalne możliwości ofensywne od Nolana Patricka. Przypominają mi się występy młodego Szwajcara z ostatniego czempionatu U-20 i słowa trenera złotej ekipy USA – Hischier, to najlepszy hokeista, przeciwko któremu mierzyliśmy się na tym turnieju. Po kilku wymianach w New Jersey są ludzie, którzy potrafią finalizować akcję, Młody Nico powinien być brakującym elementem tej układanki, kimś kto będzie kreował kolegom grę, a przy okazji przejdzie do historii jako najwyżej wybrany Szwajcar w historii naboru do najlepszej hokejowej ligi świata.

Z numerem drugim do Philadelphia Flyers trafi Nolan Patrick z Brandon Wheat Kings. Sytuacja Flyers w tegorocznym naborze jest jasna i komfortowa. To New Jersey Devils rozdają karty, a oni wskażą po prostu tego drugiego najlepszego napastnika, który im zostanie, zwłaszcza, że dobrych młodych obrońców nawybierali już w poprzednich latach. Patrick, który od dawna uchodził za faworyta do numeru jeden to solidna nagroda pocieszenia, a jednocześnie bardzo bezpieczny wybór, który może być szybko gotowy do wyzwań, jakie niesie za sobą gra w NHL. Jak duże są jego możliwości pokaże przyszłość, ale myślę, że Flyers będą zadowoleni, mogąc dodać sobie trochę centymetrów i kilogramów na środek, których ostatnio zrobiło się tam jakby mniej. Nie zapominajmy też, że Patrick to kolega klubowy z Brandon wschodzącej gwiazdy defensywy Flyers Iwana Proworowa.

Z numerem trzecim Dallas Stars wskażą Miro Heiskanena z HIFK Helsinki. Dużo mówiło się o tym, że Stars są gotowi rozstać się z tym wyborem w zamian za kogoś gotowego z miejsca poprawić ich szeregi obronne. Sam menedżer Jim Nill mówił, że zainteresowanie było duże, więc do samego końca nie możemy wykluczyć takiego scenariusza. Jeśli jednak „trójka” zostanie przy ekipie z Teksasu, ta powinna wskazać Fina, bo akurat w tym momencie tego pełnego niejasności naboru można śmiało powiedzieć, że to najlepszy dostępny zawodnik. Obrońca, który idealnie wpasowuje się w we współczesne wymagania na tej pozycji na najwyższym poziomie. Za nim bardzo udany sezon w całości rozegrany w pierwszej drużynie czołowego klubu Liigi i niesamowite mistrzostwa świata do lat 18, po których na dobre uzyskał miano najlepszego defensora tegorocznej klasy draftowej. Dosyć szybko może być gotowy na kolejny krok w przód, choć pewnie Dallas najpierw dadzą szansę jego rodakowi, Juliusowi Honce, który pokazał się z dobrej strony na ostatnim czempionacie elity.

Z numerem czwartym do Colorado Avalanche trafi Gabriel Vilardi z Windsor Spitfires. Najwięksi przegrani loterii draftowej woleliby pewnie obrońcę Heiskanena, ale jeden z najmłodszych graczy tegorocznej klasy (osiemnastkę będzie świętował dopiero w sierpniu) świetnie sprawdzi się w wielu sytuacjach. Ten naturalny środkowy w juniorach z powodzeniem grywał na skrzydle, świetnie korzystając ze swoich gabarytów i zasięgu. W szeregach ekipy z Denver nie brakuje mniejszych dynamicznych graczy, więc Vilardi może wnieść do tej grupy coś innego, co przyda się w przebudowie drużyny, by ponownie liczyć się w zachodniej części ligi. Coach zwycięskich Memorial Cup Rocky Thompson nazwał Gabe’a motorem napędowym swojej ekipy, gdyż każdego kto grał u jego boku z miejsca czynił lepszym. Mimo, że jest jednym z młodszych w tej klasie, wcale nie musi być daleko od spróbowania swych sił na poziomie NHL.

Z numerem piątym Vancouver Canucks wybiorą Cody’ego Glassa z Portland Winterhawks, bo to szalenie ekscytujący ofensywny talent, o którym dużo w drugiej części sezonu się mówiło, a w Vancouver potrzebują takiego właśnie gracza na kolejne lata. Wiemy skądinąd, że Glass był jednym z tych graczy, których Canucks bardzo dokładnie przesłuchiwali. Sedinowie młodsi nie będą, a podoba mi się to, jakim docelowo graczem może stać się chłopak pochodzący z Winnipeg. Na poziomie juniorskim z miejsca robił różnicę i tak może być też w dorosłym graniu, kiedy już wzmocni się fizycznie.

Z numerem szóstym do Vegas Golden Knights trafi Michael Rasmussen z Tri-City Americans. Pierwszy historyczny wybór nowej organizacji i jako żywo przypomina się pierwszy wybór nowych Winnipeg Jets, którzy wskazali wtedy Marka Scheifele. Nieco spoza oczywistej kolejności i był to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Rozpoczęcie wyborem dwumetrowego środkowego o dobrych rękach i umiejętnościach strzeleckich wydaje mi się sensownym pomysłem. Problemy zdrowotne wyhamowały tego gracza w decydującej części sezonu, a mam wrażenie, że ma do zaoferowania bardzo dużo. Decydenci z Las Vegas od razu mogą pokazać żyłkę hazardzisty i mogą na tym sporo wygrać.

Z numerem siódmym Arizona Coyotes wywołają Cale’a Makara z Brooks Bandits, bo w ostatnich latach zbudowali imponujące zaplecze młodych talentów, zwłaszcza do formacji ataku i stać ich na to, by nieco zaryzykować i sięgnąć po ekscytującego ofensywnego obrońcę, który potencjalnie może być wyborem z cyklu home run. Makar to elitarne umiejętności z krążkiem i nawet jeśli nie wiadomo jak ułoży się jego gra bliżej własnej bramki, walory ofensywne czynią z niego topowego prospekta, którego lepiej nie wypuścić z własnych rąk.

Z numerem ósmym do Buffalo Sabres trafi Casey Mittelstadt, bo próbujący zrobić mocniejszy krok w przód Sabres chętnie wezmą do siebie kolejnego topowego amerykańskiego prospekta, wyróżnionego m.in. prestiżową nagrodą Minnesota Mr. Hockey i najlepszym zawodnikiem dorocznego meczu topowych amerykańskich nadziei na draft. Mittelstadt musi jeszcze mocno popracować w siłowni (tradycyjne testy fizyczne poszły mu zawstydzająco słabo), ale jak sam przytomnie zauważył, on pracuje nad tym, by być jak najlepszym hokeistą i najważniejsze jest to, co robi na lodzie, a tu atutów mu nie brakuje. Mam wrażenie, że na wspólnych treningach m.in z Jackiem Eichelem bardzo by mógł skorzystać.

Z numerem dziewiątym Detroit Red Wings wybiorą Owena Tippetta z Mississauga Steelheads, bo proces przebudowy w tej wielce zasłużonej organizacji trzeba zdynamizować, a Tippett to jeden z najbardziej dynamicznych graczy tej klasy i najprawdopodobniej jej najciekawszy snajper, o którego strzale powinno być głośno także na tym najwyższym poziomie. Red Wings dawno nie mieli okazji wybrać jednej z gwiazd najlepszych juniorskich lig za oceanem, a Tippett kimś takim jest. Obok jego atutów trudno przejść obojętnie, nawet jeśli przed nim sporo pracy, by stać się graczem bardziej kompletnym.

Z numerem dziesiątym do Florida Panthers trafi Kristian Vesalainen z HPK Hameenlinna, bo powracający do roli GM-a Dale Tallon zdradził, że chciałby zawodnika ofensywnego, zdolnego strzelać gole, a dominujący występ Vesalainena na MŚ do lat 18 nie mógł przejść niezauważony. Tallon jako przedstawiciel starej szkoły wysokie wybory zwykł pożytkować raczej na graczy większych gabarytowo, na jednym Finie się nie zawiódł, więc czemu nie sięgnąć po kolejnego? Zresztą uważam, że dobrą drugą częścią sezonu Vesalainen po prostu zasługuje, by znaleźć się w czołowej dziesiątce tego naboru.

Z numerem jedenastym Los Angeles Kings wybiorą Eliasa Petterssona z Timra IK. Młody Szwed osunie się nieco z powodu braku masy mięśniowej, ale nie mam wątpliwości, że to talent na miarę pierwszej dziesiątki i Kings nie przepuszczą takiej okazji. W jego przypadku przyda się trochę cierpliwości, ale w przyszłości powinien z niego wyrosnąć wszechstronny ofensywny napastnik. Średnia niemal punktu na mecz na poziomie Allsvenskan to znakomity prognostyk.

Z numerem dwunastym do Carolina Hurricanes trafi Eeli Tolvanen ze Sioux City Musketeers, bo w Raleigh po świetnej debiutanckiej kampanii Sebastiana Aho Finowie znów są w modzie. Jest przecież jeszcze Teuvo Teravinen,a do składu pierwszej drużyny pukają także kolejni (Aleksi Saarela, Janne Kuokkanen). Zresztą Tolvanen to wybuchowy talent ofensywny, który nie ma problemu z decyzją o strzale, a ludzi, którzy będą robić różnicę z przodu wciąż tej organizacji potrzeba. Hurricanes swoje poprzednie najwyższe wybory przeznaczali na obrońców, czas więc na wybitnie ofensywnego napastnika.

Z numerem trzynastym do Winnipeg Jets powędruje Juuso Valimaki z Tri-City Americans, bo w Manitobie przekonali się ostatnio, że dobrych obrońców w składzie nigdy nie za wiele. Kapitan złotej fińskiej osiemnastki z 2015 roku jest tym, co nazywamy wyborem bezpiecznym. Odnajdziemy go w topowej piętnastce w zasadzie wszystkich prób przeprowadzanych podczas Draft Combine, dobrze zaaklimatyzował się do wymagań hokeja za oceanem i w przyszłości powinien dać gwarancję dużej porcji bezpiecznych minut z tyłu, czego ta ekipa pełna młodych ofensywnych talentów może bardzo potrzebować.

Z numerem czternastym Tampa Bay Lightning wybiorą Timothy Liljegrena z Rogle BK, bo Steve Yzerman nie boi się ryzyka, więc stawiam, że to właśnie on odważy się na wybranie tej być może największej niewiadomej tegorocznego draftu. GM Tampy wspomniał, że zespół potrzebuje więcej ofensywy spod linii niebieskiej. Wprawdzie Liljegren nie poprawi tego elementu Tampy z miejsca, ale na przyszłość może być bardzo cennym elementem, jeśli rozwinie się na miarę swojego potencjału. Tampa wybrała parę lat temu w pierwszej rundzie na wskroś ofensywnego obrońcę (Anthony DeAngelo), ale oddała go do Arizona Coyotes, więc rozsądne byłoby uzupełnienie tej luki wśród młodego zaplecza organizacji.

Z numerem piętnastym New York Islanders wybiorą Nicka Suzuki z Owen Sound Attack, bo ta organizacja moim zdaniem wybiera w ostatnich latach z dużym czuciem i ciekawie, a Suzuki, to jedno z najgorętszych nazwisk decydujących momentów sezonu w juniorskiej OHL. Suzuki imponuje walecznością, lodowiskową inteligencją i łatwo mi sobie wyobrazić jak wpasuje się w skład zespołu na poziomie NHL. Jego wybór wiąże się z odrobiną ryzyka, bo nie wiadomo w jakim stopniu będzie w stanie przenieść swoje dominujące występy z juniorów na poważne dorosłe granie, ale jak mówią specjaliści, to zawodnik, który zaliczył w ostatnich latach niesamowicie wielki postęp i wcale nie musi wyhamować.

Z numerem szesnastym do Calgary Flames trafi Martin Necas z HC Kometa Brno, bo kanadyjski zespół nie pogardzi tym ofensywnym czeskim talentem, który według niektórych rankingów powinien być wybrany znacznie wcześniej. Necas ma sobą bardzo udany sezon, spędzony w najwyższej klasie rozgrywkowej w kraju. Może być ciekawą opcją także dlatego, że możliwe wydaje się szybkie ściągniecie go za ocean i ogrywanie w AHL. Powinien być na to gotowy.

Z numerem siedemnastym Toronto Maple Leafs postawią na Klima Kostina. Powodów będzie kilka. Po pierwsze ich pula młodych graczy jest na tyle imponująca, że stać ich na ryzyko wyboru gracza, który ma wielki talent, ale ma za sobą trudny, dziwny, pechowy sezon. Po drugie większość ich ofensywnych talentów to gracze o skromnej posturze, a Kostin świetnie odnajduje się w zespołowej, kombinacyjnej grze, a ma też gabaryty. Po trzecie Leafs nie boją się sięgać i stawiać na Rosjan, vide Nikita Zajcew.

Z numerem osiemnastym Boston Bruins wywołają Liasa Anderssona ze szwedzkiego HV71, kontynuując tym samym budowę silnego zaplecza młodych graczy. Szwed to stosunkowo bezpieczny wybór. Wiadomo, Szwedzi są w modzie. Ten chłopak zagra na poziomie NHL prędzej czy później, choć otwartym pozostaje pytanie jakiego typu i kalibru będzie graczem. Bruins stać na to, żeby go wybrać i spokojnie poczekać i zobaczyć.

Z numerem dziewiętnastym San Jose Sharks wybiorą Ryana Poehlinga z St. Cloud State University, bo trzeba powoli brać się za szukanie następców dla Thorntona i Marleau, a ten najmłodszy hokeista ostatniego sezonu w akademickim hokeju w Stanach wnosi dobre gabaryty i ma nosa do strzelania bramek, co udowadniał zwłaszcza podczas występów w barwach kadry USA do lat 18 na arenie międzynarodowej.

Z numerem dwudziestym St Louis Blues wskażą Erika Brannstroma ze szwedzkiego HV71, bo ten nieduży obrońca to specjalista od rozgrywania przewag i materiał na takiego ofensywnego defensora, którego w tej organizacji może brakować po odejściu Kevina Shattenkirka. Szwed potrafi robić z krążkiem rzeczy magiczne, więc warto poczekać aż będzie gotowy do dużej gry, a przecież w tym sezonie zakosztował już spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej w swoim kraju.

Z numerem dwudziestym pierwszym New York Rangers postawią na Cala Foote’a z Kelowna Rockets, bo docelowo będą potrzebować takiego twardo grającego obrońcy, który chętnie ujmie się za kolegami, a do tego potrafi dobrze zainicjować akcję ofensywną. Nie udało się z Dylanem McIlrathem, ale młody Foote, syn słynnego ojca, powinien lepiej unieść ciężar występów w jednej z najbardziej zasłużonych organizacji w tej lidze.

Z numerem dwudziestym drugim do Edmonton Oilers trafi Urho Vaakanainen z fińskiego JYP, bo ekipa z Alberty nadal ma wiele do poprawy, jeśli chodzi o jakość tyłów, a młody Fin w drugiej części sezonu pokazał się ze świetnej strony, nawiązując do swojego niemałego potencjału. Na czempionacie do lat 18 potwierdził, że potrafi z czuciem wskoczyć do akcji ofensywnych, a z siły fizycznej i poukładanej gry z tyłu znany był już wcześniej. Warto dodać, że w jego hokejowym dorobku jest już ponad 60 spotkań z najwyższej klasy rozgrywkowej w swoim kraju. To niemały kapitał. Od nowego sezonu ma być ważną częścią defensywy przebudowanej ekipy SaiPa.

Z numerem dwudziestym trzecim do Arizona Coyotes powędruje Nicolas Hague. Tym samym Kojoty będą kontynuować zbieranie wartościowych elementów do formacji obronnej. Potężny Hague to dobrze poukładany młody hokeista, któremu wróżono nawet, że zostanie wybrany znacznie wyżej, ale skauci mają wątpliwości czy zdoła przenieść swoje bardzo dobre dokonania ofensywne na ten najwyższy poziom. Jeśli tak, może być z niego kawałek gracza, bo przy swoich gabarytach jest to ktoś naprawdę mobilny. Wciąż rozwija się fizycznie i potrzebuje czasu, by oswoić się ze swoim ciałem i nauczyć się lepiej je wykorzystywać.

Z numerem dwudziestym czwartym do Columbus Blues Jackets trafi Joshua Norris z U.S. National U18 Team, bo w Ohio wciąż potrzebują jakości na pozycji środkowego ataku, a młody Amerykanin kończył sezon z wysokiego C. Świetnie wypadł na testach sprawnościowych podczas Draft Combine, był czołową postacią złotej amerykańskiej drużyny na MŚ do lat 18. Do tegoa odpowiednie gabaryty i umiejętności grania w różnych sytuacjach, by sprawdzić się na środku na tym najwyższym poziomie.

Z numerem dwudziestym piątym Montreal Canadiens wybiorą Conora Timminsa z Soo Greyhounds, bo dopiero co oddali do Tampy Michaiła Sergaczjowa, topowego młodego obrońcę z tych spoza NHL i potrzebują szybko uzupełnić tą lukę. Timmins to dobrze poukładany zawodnik, jeden z najstarszych graczy tegorocznej klasy, który zaliczył doskonałą kampanię w OHL, świetnie punktując i pokazując przy tym szeroki wachlarz umiejętności.

Z numerem dwudziestym szóstym Chicago Blackhawks wskażą Roberta Thomasa z London Knights, bo gospodarze tegorocznego draftu potrafią wyłuskać bardzo ciekawego gracza, gdzieś w dalszej fazie pierwszej rundy, a Thomas to bardzo wszechstronny waleczny młody hokeista, o którym z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że pewnego dnia zadomowi się na taflach NHL. Najlepszą laurkę wystawił mu klubowy coach Dale Hunter. Ten wielce poważany trener regularnie wystawiał go we wszystkich najważniejszych momentach meczów swojej ekipy, a to wiele mówi.

Z numerem dwudziestym siódmym St Louis Blues wybiorą Shane Bowersa z Waterloo Black Hawks, bo to ciekawy wszechstronny napastnik, który może stać się bardzo dobrym centrem w tej lidze. Ciekawe, że młody Kanadyjczyk podąża amerykańską ścieżką i po występach w USHL ma w planach grę dla Boston University.

Z numerem dwudziestym ósmym Ottawa Senators wybiorą Jake’a Oettingera z Boston University, bo to najlepszy dostępny bramkarz, który zasłużył swoją postawą w NCAA na wybór w prestiżowej pierwszej rundzie. Bramkarz o słusznych rozmiarach, skrojony na miarę dzisiejszych wymagań na tą pozycję, a w Ottawie przyda się ktoś kto docelowo przejmie w swoje ręce obronę bramki. Senators nie będą czekać do kolejnych rund.

Z numerem dwudziestym dziewiątym Dallas Stars wybiorą Jespera Boqvista z Brynas IF, bo Szwedzi są w modzie, a ten napastnik pograł już trochę w najwyższej klasie rozgrywkowej w kraju i pokazał niemałe możliwości. Każdy chce naśladować tych, którym idzie, a gdzie byliby Nashville Predators bez swoich Szwedów?

Z numerem trzydziestym do Nashville Predators trafi Maxime Comtois, bo tegoroczni finaliści w ostatnich edycjach chętnie sięgają po graczy z ligi Quebecu, a choć Comtois w tym sezonie nie sprostał oczekiwaniom tych, którzy widzieli go w roli gwiazdy tegorocznego naboru, to wciąż materiał na porządnego środkowego na poziomie NHL, któremu warto dać szansę na spokojny rozwój. Dobrych środkowych nigdy nie za wiele.

Z numerem trzydziestym pierwszym do Pittsburgh Penguins trafi Isaac Ratcliffe z Guelph Storm, bo wobec jego gabarytów i surowego potencjału trudno przejść obojętnie. Zdolny strzelec, któremu trzeba dać czas na rozwój, ale kto wie czy nie wyrośnie z niego kawał gracza.

  • mariopolo

    Fajny arytkuł, bardzo mi się podoba! Ciekawi mnie kto rzeczywiście będzie numerm jeden??? Nicko czy tak jak zazwyczaj kanadyjczyk???? Kogo wybierze LV Knights??? N.Suzuki wydaje mi się że będzie trochę wyżej??? Wydaje mi się również, że w pierwszej rudzie też pojawią się K.Yamanoto i K.Lind????Ale zobaczymy, to takie moje gdybanie?! Już w przyszły weekend!

    • Michał Radzicki

      Dużo znaków zapytania, wiemy też skądinąd, że nie wszystkie picki pozostaną w tych rękach. Ponoć CBJ oddali swój do Vegas.Obydwu przymierzałem, ale historia uczy nas, że tacy mali filigranowi ofensywni gracze idą raczej na początku drugiej. Skoro DeBrincat nie poszedł w pierwszej, to i Yamamoto nie powinien, ale…

  • mariopolo

    Ciekawe jak wypadnie (czy raczej wpadnie komuś w oko nasz) W.Stachowiak z Białej Wody??? Może w trzeciej rundzie??? Zobaczymy czy to prawda z tym Vancouver??? W pierwsze rundzie mają nr.5, więc wątpiące. W drugiej rundzie oddali swój numer do Calgary, więc może trzecia runda, albo ktoś inny???

  • Adrian Żeleźny

    Jako fan Devils zgadzam się z pierwszą trójką w 100%, co do reszty nie mam aż takiej wiedzy. Nico zdecydowanie bardziej mnie przekonuje choć jest lekka obawa, że to taki jednosezonowy wyskok, ale wypowiedzi Bouchera który z nim pracował w Szwajcarii trochę mnie uspokajają. Jeszcze większą obawę mam przy Patricku z jego kontuzjami, a i tak myślę że potrzebujemy dynamicznego gracza jak Hischier.

    • Michał Radzicki

      Zwłaszcza, że wczoraj Diabły pozyskały Mullera z Sharks, więc może zrobi się tam jakaś mała szwajcarska kolonia 😉

  • mariopolo

    WOW!!! Pierwsza trójka bezbłędnie!!! Szacun! G.Vilardi dopiero jedenasty..hmmmm…??? K.Kostin, ostatni też się spodziewałem że bedzie wyżej. Zobaczymy co będzie dziś? Szczególnie jak potoczą się losy Łyszczarczyka i Stachowiaka?????