STS Sanok
Robert Kostecki w barwach STS Sanok; fot. Tomasz Sowa

To najpewniej ostatni tekst na hokejforum.pl w roku 2016. Zanim jednak złożę Wam życzenia, zastanówmy się wspólnie co słychać w Sanoku i dokąd zmierza klub pod przewodnictwem nowych władz.

Od momentu wyboru Prezesa klubu oraz jego współpracowników minął nieco ponad miesiąc. Klub odradza się zarówno w mediach społecznościowych jak i w relacjach z kibicami. Zarząd ma za sobą pierwsze rozmowy z potencjalnymi partnerami biznesowymi – biorąc pod uwagę mizerię ostatnich 9 miesięcy, są to informacje bardzo pozytywne. Jest nadzieja, że już w przyszłym sezonie zobaczymy naszych hokeistów (seniorów!) w rywalizacji z innymi drużynami. Pytanie tylko z jakimi drużynami i na którym poziomie rozgrywek?

Buy NHL Apparel & Gear at The Official Online Store of the NHL

W Sanoku ścierają się dwie opcje – startu klubu za wszelką cenę w Ekstraklasie lub powolnej obudowy zaczynając od występów w 1 lidze. Na chwilę obecną wszystko to jałowe dyskusje, bo nikt z nas nie wie, jak wyglądać będzie organizacja rozrywek hokejowych w Polsce w sezonie 2017/18. Ile drużyn zagra w Ekstralidze? Ile w 1 lidze? Czy będą „dzikie karty”? Jeśli tak, to ile będą kosztować? Co z procesem licencyjnym? Będzie? Jeśli tak to czy na poważnie, czy fasadowy jak to bywało w ostatnich latach?

Współczuję nowym włodarzom klubu, bo bez jasnych odpowiedzi na te pytania trudno jest myśleć o przyszłości. Co możemy zaoferować potencjalnym nowym sponsorom? Jak rozmawiać z zawodnikami zainteresowanymi powrotem do Sanoka lub grą dla tego klubu?

PZHL wszem i wobec głoszący przychylność klubom, po raz kolejny brakiem jasnych i długofalowych ustaleń utrudnia życie zarówno tym istniejącym drużynom jak i tym próbującym się odbudować.

Obawiam się, że pokusa gry na najwyższym poziomie rozgrywek może okazać się dla naszego klubu bardzo atrakcyjna. I szczerze mówiąc trochę mnie to martwi.

Przeglądając Internet natrafiłem na znakomity artykuł Leszka Milewskiego dotyczący odrodzenia Widzewa Łódź, a konkretniej zapotrzebowania na istnienie tej drużyny wśród mieszkańców Łodzi. Gdy czytałem artykuł, zwróciłem szczególną uwagę na jeden z akapitów. Zamiast Widzew wstawiłem w myślach STS – pasuje idealnie, szczególnie w kontekście odbudowy klubu i rozsądnego podejścia do własnych aspiracji. Milewski przelał na papier („elektroniczny!”) moje myśli o odrodzeniu STS – nic dodać nic ująć.

„Tak czy inaczej mam do włodarzy Widzewa jeden apel. Nie wiem, czy to, na czym najbardziej w tym momencie kibicom zależy, to efekciarskie plany i szybkie awanse. Mnie znacznie bardziej bolałoby, gdybym dowiedział się o powielaniu starych błędów, niż gdyby Widzew przegrał gdzieś na jakiejś wiosce i pogrzebał szanse na awans. Żaden spadek i żaden mecz nigdy tak nie uwierał, jak żenady odstawiane w klubowych gabinetach. Pogoń za wszelką cenę za Ekstraklasą? Nawet Glasgow Rangers rok po roku nie robił promocji, choć przecież jest w Szkocji gigantem. Jeśli ceną choćby jednego awansu mają być kredyty, jakakolwiek ryzykowna sytuacja klubu, to dla mnie gra nie jest warta świeczki. Widzew to przecież znacznie więcej niż pierwsza drużyna: kilkaset osób trenujących w różnych drużynach juniorskich, tysiące kibiców, dla których to część życia, część historii Łodzi, dla wielu pewne ideały. To wszystko pozostanie nienaruszone nawet wtedy, gdy RTS będzie z dala od Ekstraklasy. Te 5500 sprzedanych do grudnia karnetów najlepiej to pokazuje – liczy się Widzew i wszystko to, co znaczy, a nie ligowa pozycja.”

Dlatego ja osobiście jestem przeciwnikiem startu w Ekstraklasie za wszelką cenę. Wiem, że prezes Burtan zadeklarował to w wywiadzie udzielonym eSanok.pl – mam jednak nadzieję, że zdrowy rozsądek wygra z ambicją. Odbudowa hokeja zawodowego w Sanoku nie może nastąpić szybko i bez planu, nie może być napędzana jedynie ambicjami i marzeniami. Trzeba dac jej solidne podstawy finansowo – organizacyjne, a biorąc pod uwagę okoliczności polityczne, ekonomiczne i społeczne na Podkarpaciu jest to zadanie niezwykle trudne.

Są też dobre wieści – klub spłaca swoje zobowiązania i jest nadzieja że już wkrótce STS będzie „na zero”. To ładny i potrzebny gest ze strony sponsorów. Cieszą także deklaracje naszych głównych sponsorów o wsparciu w kolejnych latach. Od operatywności nowego prezesa zależeć będzie co więcej uda się pozyskać. Są także deklaracje kompletnej przebudowy struktury finansowania klubu – tak aby raz na zawsze zakończyć temat generowania długów. Skromniej ale solidniej. Oby słowa przeszły w czyny. Sanocki hokej potrzebuje nowego otwarcia, nowego pomysłu, świeżej krwi. Obserwując pierwsze działania nowego zarządu, w przyszłość patrzę z delikatnym optymizmem.

Tymczasem życzę Wam Drodzy Czytelnicy w imieniu swoim oraz moich współpracowników, dużo zdrowia i spokoju w nadchodzącym roku. Spełniajcie swoje marzenia, realizujcie swoje cele i często do nas zaglądajcie! Wszystkiego dobrego!