W zakończonych kilka tygodni temu Mistrzostwach Świata U20 w Kanadzie, z bardzo dobrej strony pokazała się reprezentacja Danii, która jeszcze niedawno walczyła na lodowisku w Sanoku o awans do Elity. Młodzi hokeiści z tego niewielkiego kraju imponowali walecznością, techniką, przygotowaniem fizycznym mocno przeciwstawiając się takim hokejowym potęgom jak Rosja, Szwecja czy Czechy. 

Postanowiłem przyjrzeć się tej drużynie, zobaczyć co jest kluczem do sukcesu i dlaczego w Danii „da się”, a w naszym kraju jest to „niemożliwe”. Redaktor Michał Białoński w swoich felietonach oraz wywiadach publikowanych na łamach portalu interia.pl mocno forsuje tezę o konieczności umożliwenia gry młodzieżowcom, ograniczając liczę obcokrajowców w klubach seniorskich. Sprawdziłem więc jak ta sytuacja wygląda w Danii. Może właśnie to gra w najwyższej lidze seniorskiej tak doskonale przygotowała Duńczyków do występów w Kanadzie?

Niestety, nic z tego. Trener Olaf Eller zabrał do Kanady 23 zawodników. W tej grupie, jedynie 7 hokeistów może pochwalić się regularnymi występami w lidze duńskiej (która zresztą nie należy do najmocniejszych w Europie). Zdecydowanym liderem jest Daniel K. Hansen, pojawiający się na tafach Metal-Ligaen od czterech sezonów. W tym okresie zdążył rozegrać ponad 130 spotkań w lidze, w których zdobył 4 punkty. Nie jest to imponujący wynik, nawet jak na obrońcę. Tuż za Hansenem znajdują się Anders Krosgaard, Emil Moller Rasmussen, Soren Nielsen i Mattias Lassen. Każdy z w/w zawodników ma na koncie powyżej 70 spotkań na najwyższym stopniu rozgrywek w Danii, lecz analizując ich wyniki statystyczne – nie można powiedzieć, że sa liderami własnych zespołów. Co ciekawe, w składach druzyn zajmujących obecnie trzy pierwsze miejsca w tabeli Metal Ligaen, znajdziemy jedynie dwóch zawodników Danii U20. George Sorensen jest rezerwowym bramkarzem w Herning Blue Fox, natomiast Daniel Hansen jest obrońcą nr 7-8 w rotacji Sonderjyske. Jak widać, walka o zaszczyty w lidze nie idzie w parze z wprowadzaniem młodzieży szeroką falą do składu. W Polskiej lidze schemat jest bardzo podobny. Specjalnie dla Was, poniżej zestawnie zawodników reprezentacji Danii U20, wraz z ilością spotkań, punktów i sezonów na taflach duńskiej ekstraligi. Zestawienie przygotowałem na podstawie eliteprospects.com.

Duńczycy kilkanaście lat temu zaczęli na poważnie interesować się szkoleniem młodzieży. Zamiast majstrować przy lidze seniorskiej, która zawsze będzie końcowym etapem, postawili na rozwój młodych zawodników. Duński związek hokeja na lodzie obejmuje swoją opieką już małe dzieciaki, proponując im udział w „LØVE-ishockeyskolen”. To w prostym tłumaczeniu „Hokejowa Szkoła Lwów” (Lwy znajdują się na duńskim godle). Dzieci w LØVE-ishockeyskolen są szkolone w formie zabawy, a ich rozwój jest moniotorowany przez duński wydział szkolenia. Trenerzy otrzymują zunifikowane programy treningowe, dbając zarówno o rozwój fizyczny, psychiczny jak i umiejętności czysto hokejowe. Kolejnym etapem szkolenia są tzw. Aldersrelateret Trænings Koncept, czyli materiały szkoleniowe dostarczane trenerom grup młodzieżowych przez związek. ATK potocznie nazywane „den Danske Still”, to zestaw ćwiczeń i porad doyczących treningu fizycznego, taktycznego, zdrowego odżywiania itd. „Duński Styl” obejmuje zawodników w wieku 7-16 lat, czyli najważniejszym okresie w rozwoju hokeisty. Materiały te są na bieżąco aktualizowane, tak aby kluby i trenerzy mieli dostęp do najnowszych informacji. Efektem takiej pracy z młodymi zawodnikami są hokeiści w wieku 17-18 lat gotowi do podjęcia rywalizacji z seniorami zarówno pod kątem fizycznym jak i psychicznym.

Analizujac przebieg kariery zawodników młodzieżowej reprezentacji Danii można zaobserwować trzy warianty rozwoju.

Wariant A:

Zawodnik przechodzi przez wszystkie szczeble kariery juniorskiej i jest powoli wprowadzany do druzyny seniorskiej.

Wariant B

Zawodnik w wieku 15-16 wyjeżdża za granicę (najczęściej do Szwecji) gdzie walczy o miejsce w najlepszych ligach juniorskich w Europie i tam podnosi swoje kwalifikacje. Następnie stara się o angaż w klubie seniorskim, wyjeżdza za ocean lub wraca do Danii.

Wariant C

W zasadzie podlega mu jedynie dwóch zawodników – Olivier Bjorkstrand i Mikkeal Aagard. Hokeista z wyjątkowym talentem trafia do ligi seniorskiej, zachwyca wszystkich i już po sezonie jest w Kanadzie gdzie pod czujnym okiem skautów rośnie kolejna gwiazda ligi NHL.

Duńczycy jeszcze 8 lat temu mogli jedynie marzyć o występach w NHL, w tym sezonie jest ich tam już 7 a kolejni dołączą za 1-2 sezony (Bjorkstrand, Aagard, Ehlers, Hertzberg, Eller, True). Spodziewam się, że za 5-6 lat seniorska reprezentacja Danii bedzie złożona jedynie z zawodników wystepujących za oceanem. Taki skok jakości w trakcie nieco ponad jednej dekady to wydarzenie godne podziwu.

Na co warto jeszcze zwrócić uwagę analizując „Duński Styl”? Warunki fizyczne. Duńczycy oprócz doskonałego programu treningowego stosują także ostre kryteria selekcji. Niestety, sport zawodowy jest bez litości – oprócz doskonałych umiejętności wymaga jeszcze równie dobrych warunków fizycznych. Jak sami widzicie w powyższej tabeli – nie ma ani jednego zawodnika z pola, niższego niż 180 cm. Można zachwycać się nad szybkością dajmy na to Patryka Wronki, ale fakty są faktami – na poważnym poziomie trzeba mieć warunki i tyle. Wśród najlepszych jest mnóstwo zawodników, którzy doskonale jeżdża na łyżwach (to podstawa!), a dodatkowo są „dużymi chłopami” – na pytanie kto wyjdzie zwycięsko ze starcia przy bandzie i przechwyci krążek odpowiedzcie sobie sami.

Duńczycy znaleźli swój sposób na budowę siły hokeja na lodzie i konsekwentnie go realizują. Nam pozostaje jedynie z uznaniem spoglądać w ich stronę i zastanowić się co my możemy zrobić w tym temacie. Nie oszukujmy się, że ograniczenie liczby obcokrajowców w lidze spowoduje nagły skok jakościowy naszej reprezentacji, zarówno seniorskiej jak i juniorskiej. Słaba liga stanie się jeszcze słabsza – to będzie jedyny efekt. Lata zapaści w szkoleniu spowodowały, że liczba Polaków posiadających umiejętności uprawniajace do gry w ekstralidze jest dramatycznie niska – braki te musimy „łatać” obcokrajowcami, aby nasza liga trzymała jako taki poziom. Głównym zadaniem związku nie powinno być ciągłe majstrowanie przy regulaminach, lecz stworzenie warunków do rozwoju zarówno zawodnikom jak i szkoleniowcom. Na chwilę obecną funkcjonuje to bardzo źle, o czym świadczą wstydliwe wyniki reprezentacji juniorskich – wystarczy wspomnieć porażkę z Armenią, czy lanie jakie urządzili nam Węgrzy. Rozwiązanie wydaje się proste – PZHL „odpuszcza” ligę seniorską i wszystkie siły/środki kieruje na młodzież. Utrzymanie klubów seniorskich i tak spoczywa na barkach sponsorów – nie rozumiem więc potrzeby ingerencji PZHL w rozgrywki i narzucania prezesom klubów sposobu w jakim mają wydawać własne pieniądze. Jeśli liga zawodowa to na całego – po co związek ma mieszać się w sprawy których nie finansuje? Głownym celem istnienia Związku jest silna reprezentacja – a to można osiągnąć tylko i wyłącznie przez najwyższej jakości system szkolenia. Dobrze byłoby gdyby hokejowa centrala w końcu to zrozumiała i zamiast serwować nam pzhl.tv, postanowiła stworzyć coś na kształ „Duńskiego Stylu”. Może kiedyś i my, tak jak Duńczycy, będziemy dumni z naszych hokeistów.