Niklas Backstrom, Liiga
Żródło: https://www.youtube.com/watch?v=igQxl2CLWCs

Fińska Liiga z pozoru może się wydawać tak samo mało atrakcyjna jak jej nieskomplikowana nazwa, ale nic bardziej mylnego. To bardzo ciekawe, wyrównane rozgrywki, w której brylują rodzimi, często bardzo młodzi gracze. Nie inaczej powinno być w nowej kampanii, która rusza już w najbliższy piątek.

Trzeba przyznać, że poprzedni sezon mógł rozpieścić niejednego kibica. Tabela mocno spłaszczona przez większość trwania rozgrywek i bardzo emocjonująca faza playoff, zwieńczona wspaniałymi półfinałami między ekipami Karpat Oulu i Tappara Tampere i potem pełnymi zwrotów finałami tych ostatnich i ekipy stołecznego HIFK. A to wszystko z wyjątkowymi popisami nietuzinkowych nastolatków. Złoci medaliści MŚ juniorów z Helsinek ozłocili zmagania ligowe wśród seniorów. Aleksi Saarela strzelił 20 goli w sezonie zasadniczym, co było najlepszym wynikiem wśród wszystkich rodzimych graczy, a niesamowity Patrik Laine zgarnął nagrodę dla MVP fazy playoff. Jego 10 goli walnie przyczyniło się do mistrzostwa dla Tappara Tampere, a po drodze trzeba było wyeliminować kolegów z magicznej reprezentacyjnej juniorskiej formacji – Sebastiana Aho i Jesse Puljujarvi.

Zmiany, zmiany…

Nowy sezon, więc nowe rozdanie i nowi bohaterowie. Dosłownie, bowiem tak to już w tych fińskich ligowych realiach jest. Tutaj nie zawiera się długoletnich kontraktów, każde transferowe lato przynosi ogromne zmiany w składach w zasadzie wszystkich ekip. Młode gwiazdy, dla których Liiga jest tylko początkiem wielkiej kariery idą dalej, obcokrajowcy na równi z miejscowymi ligowymi weteranami szukają szansy na lepszy zarobek, zwłaszcza w klubach KHL, gdzie moda na Finów trwa w najlepsze. Najmocniejsze kluby dysponują podobnym budżetem i prowadzą między sobą walkę o to, kto lepiej i szybciej uzupełni letnie ubytki w składzie. Mistrzowie z Tampere stracili siedmiu czołowych zawodników w stosunku do ubiegłego sezonu, w tym dwóch najlepszych napastników (Laine i Kristian Kuusela), obrońcę, który dyrygował grą ofensywną w przewagach (Nick Plastino) i podstawowego bramkarza, talizman przyciągający Liigowe złoto (Tomi Karhunen). Ubytki pozostałych medalistów czyli Karpat i HIFK kształtują się podobnie, więc wszyscy najmocniejsi startowali tego lata z podobnego miejsca.

Spróbujmy się jednak skupić na ruchach kadrowych do fińskich klubów. Tutaj królem polowania patrząc na jakość wydaje się być stołeczne HIFK, które tym samym potwierdza niesłabnący apetyt na pierwsze ligowe złoto od 2011 roku. Mistrzowie ostatniego sezonu zasadniczego musieli uznać wyższość Tappara Tampere w ścisłym finale playoff, ale teraz mają tajną broń w osobie Juhamatti Aaltonena, bodaj największej gwiazdy jaka w nowym sezonie pojawi się na fińskich ligowych lodowiskach. Mistrz świata z 2011, medalista olimpijski z 2014 zmienił klub w obrębie Helsinek, przenosząc się z Jokeritu, bo jak sam przyznał był już zmęczony długimi podróżami i życiem na walizkach. Zawodnik, który jeszcze parę lat temu zdawał się mieć realne szanse na kontrakt i zaistnienie w NHL tę swoją karierę buduje dosyć dziwnie, nigdzie nie może dłużej zagrzać miejsca, ale niewątpliwie na poziomie Liigi to zawodnik zdolny do wielkich rzeczy. Jestem pewny, że w nadchodzącym sezonie strzeli kilka bramek, które będą ozdobą ligowych reklamówek w miejscowej telewizji. Długie podróże mu nie grożą, z Helsinek wszędzie blisko, a w jedynym nieco dalej położonym Oulu czuje się jak u siebie. W końcu swoimi brylantowymi występami w fazie playoff dał ekipie Karpat mistrzostwo w sezonie 13/14, strzelając m.in. decydującego gola w siódmym meczu finałowej serii. Stołeczni ściągnęli też latem innego gracza związanego z rywalem zza miedzy, wychowanka Jokeritu Teemu Eronena, który powinien z miejsca stać się czołowym ofensywnym obrońcą Liigi. Z kolei bramki bronić ma weteran Niklas Backstrom (na zdjęciu), który po dziesięciu sezonach w Minnesota Wild wraca do klubu w którym się wychował. Ciekawe ile paliwa w baku zachował ten 38-letni goalkeeper, ale jego doświadczenie w tych najważniejszych meczach może być nie do przecenienia. Te trzy nazwiska dodane do nieco osłabionego, ale wciąż solidnego fundamentu z poprzedniego sezonu z Joonasem Raskiem, Corey Elkinsem czy kapitanem Arttu Luttinenem tworzą ekipę, której na starcie przyznawałbym największe szanse.

Wśród ekip, które powinny nadawać ton całej rywalizacji powinny ponownie znaleźć się ekipy Tappara Tampere i Karpat Oulu, czyli ci, którzy w ostatnich latach mieli monopol na walkę o główne trofeum. I jedni i drudzy latem ściągnęli nowego bramkarza. Do Oulu wraca Jussi Rynnas, który z Karpatem wygrywał już mistrzostwo kraju w sezonie 13/14, z kolei bramki klubu z Tampere strzec będzie były reprezentant kraju Teemu Lassila. W polu mistrzowie wzmocnili się m.in. swoim wychowankiem, doświadczonym Teemu Nurmim, który w ostatnich latach trzymał równy, wysoki poziom w ekipie Lukko oraz reprezentantem Norwegii Martinem Roymarkiem. Jeszcze ciekawsze wydają się być wzmocnienia w zespole Karpat. Defensor Shaun Heshka w sezonie 12/13 należał do czołowych postaci niespodziewanego mistrza Finlandii Assat Pori. Pozwoliło mu to podpisać kontrakt w KHL, teraz wraca do Liigi. Z kolei nowym reżyserem poczynań ofensywnych będzie Szwed Niklas Olausson i uważam, że to może być strzał w dziesiątkę. Zobaczymy czy jednym z głównych wykańczających akcje Szweda będzie Mikko Lehtonen. Swego czasu ten wysoki napastnik uchodził za spory talent, ale ta kariera nie rozwinęła się na miarę oczekiwań. Lehtonen zmienił się w hokejowego obieżyświata, który nigdzie nie mógł zagrzać miejsca na dłużej. Po dziewięciu latach wraca do ojczyzny i jestem bardzo ciekawy co pokaże. Tappara i Karpat dysponują szerokim, wyrównanym składem i tak naprawdę to, a nie jakieś gigantyczne gwiazdy powinno dać im przewagę nad pozostałą częścią stawki, wyjąwszy HIFK i może jeszcze dwie trzy inne zespoły. Te dwie ekipy w ostatnich latach przyzwyczaiły wszystkich do gry wyłącznie o najwyższe cele. Karpat może mieć na początku trochę trudniej, bowiem dokonał zmiany na stanowisku trenera. Lauri Marjamaki objął reprezentację kraju, a jego miejsce zajął Kai Suikkanen, który parę lat temu pracował w KHL, były kapitan ekipy z Oulu z czasów kariery zawodniczej, ostatni sezon poza zawodem.

Za plecami zeszłorocznych medalistów znów czaić się będzie ekipa JYP Jyvaskyla. Ten klub to prawdziwy wzorzec jeśli chodzi o prowadzenie i zarządzanie, hokej w Jyvaskyli jest czymś naprawdę ważnym i to się tam czuje. Pod względem sportowym JYP od dobrej dekady nie schodzi poniżej pewnego poziomu, regularnie meldując się w czołowej czwórce na koniec sezonu. Tutaj bardzo ceni się wychowanków (ci najsłynniejsi to obecnie Sami Vatanen i Olli Maatta) i ludzi, którzy zrobili coś dla klubu w przeszłości. Ten sezon ma obudzić piękne i nie tak odległe wspomnienia, bowiem do klubu wracają Juha-Pekka Hytonen i Ossi Louhivaara, gracze, którzy do spółki z będącymi wciąż w zespole Tuomasem Pihlmanen i Janim Tuppurainenem dali ekipie JYP dwa mistrzostwa w latach 2009 i 2012. Powroty weteranów na ostatnie lata kariery to zresztą częste zjawisko w wielu klubach Liigi. HIFK ponownie ściągnęli Lenarta Petrella, z którym zdobywali mistrza w 2011, a po niesamowicie bogatej karierze do domu w Hameenlinnie wraca Niko Kapanen, który barwy tamtejszych HPK ostatni raz przywdziewał na przełomie wieków. Kapanen będzie oczywiście kapitanem HPK, a każdy jego domowy występ zapowiada się jak prawdziwy benefis wielkiego mistrza.

A inni? Możliwości pozostałych ekip wydają się być zbliżone i trudno przewidzieć kto znajdzie się w szóstce, która od razu zapewnia sobie miejsce w fazie play-off, a kto uplasuje się na miejscach 7-10, które dają prawo do walki w rundzie wstępnej. Spodziewam się, że środek tabeli znów będzie bardzo spłaszczony, a walka o wspomniane wyżej miejsca toczyć się będzie do samego końca. Nie wspomniałem jeszcze, że w Liidze ponownie zobaczymy piętnaście ekip, nikt nie spadnie, a nowym klubem na mapie tej klasy rozgrywkowej jest Jukurit, mistrz Mestis (druga klasa rozgrywkowa) z dwóch ostatnich sezonów. Drużyna z Mikkeli zajmie miejsce bankruta Espoo Blues. To przykra historia, ale dobrze, że ten ośrodek, który regularnie dostarcza graczy do reprezentacji juniorskich nie upadł zupełnie i pod nazwą Espoo United powalczy na drugim najwyższym szczeblu rozgrywkowym w kraju.

Jeśli miałbym wskazać ekipę, która może zamieszać w górnych rejonach tabeli, to stawiam na Lukko Rauma. Barwom tej ekipy czwarty kolejny sezon wierny pozostaje Aaron Gagnon. Wspominam o tym, bo to rzadki przypadek, wyróżniający się obcokrajowcy zazwyczaj szybko zmieniają kluby lub ligę, a Gagnon przedłużył kontrakt na kolejny sezon w zasadzie jako jedyny z czołówki najlepiej punktujących obcokrajowców poprzedniej kampanii. W Raumie zebrała się fajna mieszanka młodości i doświadczenia, która być może pozwoli włączyć się do walki o medale, co udawało się w latach 2011 i 2014 (trzecie miejsce na koniec sezonu).

Koniecznie trzeba też wspomnieć, że na ławkę trenerską wraca Karri Kivi. Szkoleniowiec, który szturmem wkroczył na salony mistrzostwem kraju z Assat Pori i złotym medalem z reprezentacją U-20 w szwedzkim Malmo wznawia błyskotliwie rozpoczętą karierę po rocznej przerwie, w trakcie której przeobraził się w błyskotliwego telewizyjnego eksperta. Kivi to bardzo ciekawa, barwna postać, ciekawe jak pójdzie mu z ligowym średniakiem Ilves, gdzie kiedyś rozpoczynał zawodniczą karierę.

Młodzież

Osobny akapit należy się młodym graczom, których w fińskich klubach najwyższej klasy rozgrywkowej tradycyjnie nie zabraknie, choć trzeba przyznać, że trudno im będzie dorównać zeszłorocznym popisom Laine, Aho i Puljujarviego, którzy w komplecie przenieśli się już do NHL. Trzeba zresztą przyznać, że fińscy juniorzy coraz chętniej wyjeżdżają do lig juniorskich w Stanach i w Kanadzie, uznając, że to jednak równie dobra droga do późniejszego sukcesu. Nieco starsi gracze chętnie wybierają amerykańskie rozgrywki akademickie (choćby wybrany w pierwszej rundzie ostatniego draftu Henrik Borgstrom), ale warto zwrócić też uwagę na coraz liczniejszą kolonię fińską w amerykańskiej USHL, do której tego lata przenieśli się choćby Aapeli Rasanen, Severi Isokangs, Eero Teravainen czy Kasper Kotkansalo. Finowie cieszyli się też wzięciem w import drafcie do CHL. W nowym sezonie na tamtejszych taflach występować będą m.in. Aleksi Heponiemi, Henri Jokiharju, Sami Moilanen czy Eetu Tuulola.

Za największą gwiazdę wśród juniorów pozostających w Liidze uznać należy Aleksi Saarelę, o którego świetnej grze była już mowa na początku. Saarela wraca do Lukko Rauma, gdzie debiutował w Liidze w wieku 16 lat. Zapowiadał się wtedy na wielki talent, na miarę pierwszej rundy draftu, ale gdzieś to wszystko potoczyło się chyba za szybko dla tego chłopaka, zawodziło go też zdrowie. Oddano go do znacznie słabszego Assat Pori, gdzie mógł grać duże minuty w ważnej roli i w drugim sezonie wreszcie odpalił na miarę swojego potencjału. Wraca do Lukko w glorii czołowego strzelca poprzedniego sezonu, z pewnością będzie też jedną z wiodących postaci tegorocznej kadry U-20 na MŚ w Kanadzie, gdzie Finowie będą bronić tytułu. Saarela to niewysoki, ale waleczny, mocno stojący na nogach, dynamiczny napastnik, który świetnie czyta grę i potrafi znaleźć się tam gdzie trzeba. Przezwyciężył słabszy okres i wydaje się, że może zrobić dużą karierę. Innych tak wielkich gwiazd ofensywnych wśród graczy do lat 20 w skali całej ligi w tym roku raczej nie będzie, choć w tym miejscu wspomniałbym jeszcze Arttu Ruotsalainena z Assat Pori, który ma bardzo duże szanse na dostanie się do kadry na MŚ U-20. Liczę na to, że Karri Kivi mądrze wprowadzi do pierwszej drużyny Ilves bardzo zdolnego Otto Koivulę z rocznika 98, który przed rokiem zdobył juniorskie mistrzostwo kraju i został wybrany najbardziej wartościowym zawodnikiem tamtejszej fazy playoff.

Za kandydata na gwiazdę tego sezonu może uchodzić Roope Hintz. On co prawda juniorem już nie jest, ale wciąż nie skończył jeszcze 20 lat. Zeszłoroczny początek sezonu stracił z powodu kontuzji, potem były jednak złote MŚ juniorów przed własną publiką i wysoka forma w drugiej części sezonu. Teraz jest zdrowy i gotowy do wielkich rzeczy. Mam nadzieję, że na stałe trafi do jednej formacji HIFK z Aaltonenem, to może być jeden z bardziej ekscytujących duetów w całej Liidze. Jeśli wszystko pójdzie po jego myśli, spodziewam się w tym sezonie debiutu w pierwszej reprezentacji w EHT i po całej kampanii Roope powinien być już gotowy, by spróbować swych sił za oceanem.

Jeśli chodzi o graczy, którzy będą kandydować do dobrych pozycji w nadchodzącym drafcie do NHL w tym roku na Liigowych taflach warci obserwowania będą przede wszystkim młodzi obrońcy. Urho Vaakanainen, Robin Salo i Miro Heiskanen, to nazwiska, które wymienić należy w pierwszej kolejności. Szczególnie warto obserwować tego pierwszego, który w Liidze grał już w poprzednim sezonie jako 16-latek, a teraz z rozpadającej się ekipy z Espoo trafia do tego świetnego hokejowego ośrodka w Jyvaskyli. Vaakanainen zdaje się kroczyć ścieżką Rasmusa Ristolainena, podobnie jak on w tak młodym wieku jest już świetnie przygotowany fizycznie do grania z dorosłymi. W JYP na pewno będzie podstawowym obrońcą, ale dyskusje na temat jego potencjału trwają i zapewne trwać będą. Widziałem go z wysokości trybun podczas tegorocznego Memoriału Hlinki i powiem szczerze, że też liczyłem na więcej, choć oczywiście jeden mecz nie może o niczym przesądzać. Ciekawe, że trener kadry U-20 na letnie turnieje wolał zabrać rówieśników Urho, mniejszych Jokiharju i Heiskanena. Vaakanaien będzie miał dużo okazji w nadchodzących meczach Liigi, by pokazać, że może pojechać na juniorski czempionat już w najbliższej edycji. Z kolei Heiskanen nie będzie miał łatwo, by dostać się do składu meczowego pierwszej drużyny HIFK, ale spodziewam się, że w którymś momencie debiutu się doczeka. Robin Salo to obrońca z późnego rocznika 98, obdarzony bardzo mocnym strzałem. Na niższych poziomach strzelał sporo goli, w poprzednim sezonie zaliczyl premierowe trafienie na poziomie Mestis, teraz czas na premierowego gola w Liidze dla Sport Vaasa, zwłaszcza, że powinien grać regularnie duże minuty.

Jeśli chodzi o młodych graczy ciekawie powinno być też na pozycji bramkarza. Faworyt do roli startera na MŚ juniorów Veini Vehvilainen ma pewne miejsce między słupkami JYP, ale pierwsze miesiące sezonu to czas, kiedy powinno się wyjaśnić kto uzupełni trójkę na tej pozycji na czempionat w Kanadzie. Jest kilku bramkarzy z rocznika 97 i 98, którzy w mniejszym lub większym zakresie będą bronić w najwyższej klasie rozgrywkowej. Być może czarnym koniem w tej rywalizacji okaże się młodziutki Ukko-Pekka Luukkonen. 17-latek w wielkim stylu kończył poprzedni sezon w juniorskich rozgrywkach w kraju i na MŚ do lat 18, gdzie wraz z kolegami zdobył złoto. Spodziewam się, że debiut na poziomie Liigi w barwach HPK nastąpi szybciej niż później. W każdym razie to on jest w tej chwili najbardziej utalentowanym bramkarzem zbliżającej się klasy draftowej i nadzieją po tym jak żaden z fińskich bramkarzy nie został wybrany przy okazji ostatniego naboru do najlepszej ligi świata.