Marek Ziętara
fot. Tomasz Sowa

Rok dyskwalifikacji dla szkoleniowca TatrySki Podhale Nowy Targ – kara surowa, lecz biorąc pod uwagę czyn jakiego dopuścił się Marek Ziętara, zdecydowanie zasłużona. Trener Podhala przekroczył granice nieprzekraczalną. Nie udało mi się znaleźć podobnego przypadku w bardziej cywilizowanych ligach, ale mam dziwne wrażenie, że gdyby tam miało miejsce podobne zdarzenie, kara byłaby jeszcze bardziej dotkliwa.

Nic nie usprawiedliwia fizycznego ataku na sędziego. Nic. Choćby sędzia Michał Baca jawnie przekręcał „Górali”, nie ma takiej siły która usprawiedliwia rękoczyny.

Postawa sędziów w PLH jest słaba i należy o tym mówić głośno. Jeżeli sędziowie mają problem z zaliczeniem testów, a do sędziowania ligi dopuszczani są warunkowo – to jest to bardzo alarmujący sygnał, że źle się dzieje w tym aspekcie polskiej rzeczywistości hokejowej.

Z drugiej strony, wyobraźmy sobie, że WGiD (którego skład jak i tryb postępowania jest delikatnie mówiąc bardzo wątpliwy – podobnie jak cała organizacja polskiego hokeja na lodzie) traktuje pobłażliwie trenera Nowotarżan – jaki sygnał byłby wysłany do sędziów? Nie krzywdźcie gospodarzy bo dostaniecie po papie? Bez sensu.

Byłoby znakomicie gdyby trener Ziętara lub szerzej, klub TatrySki Podhale Nowy Targ, pokazał na przykładach (przypuszczam, że mecz był nagrywany) te sporne sytuacje, które tak rozsierdziły szkoleniowca Podhala. Może gdyby środowisko hokejowe w Polsce zobaczyło na spokojnie rzekome „babole” sędziego Bacy to i pozycja negocjacyjna trenera Ziętary w starciu z WGiD byłaby inna. Może.

Tymczasem obraz całej sytuacji jest następujący – sędzia Baca prowadził zawody najlepiej jak potrafi a trener Ziętara nie potrafił pogodzić się z porażką. Ja nie wierzę, że Baca był święty – widziałem kilka spotkań jakie sędziował i „jaja na lodzie” to delikatne określenie niektórych decyzji. Ale w tym momencie trener Ziętara w żaden sposób się nie broni, niejako a priori przyznając rację drugiej stronie.

Z drugiej strony jestem sobie w stanie wyobrazić obawy zarządu klubu z Nowego Targu. W sumie trudno im się dziwić – boją się pójść na otwartą wymianę ciosów ze środowiskiem sędziowskim, które pewnie jak większość grup zawodowych, stanie za sobą murem. Po co sprawiać, aby każda sporna sytuacja była gwizdana na korzyść rywali?

Jaka nauczka płynie z tej przykrej sytuacji? Należy inwestować w sędziów. Należy ich szkolić, zachęcać do szkolenia a jeśli to nie pomaga – to po prostu zmuszać. Kto się nie podporządkuje, nie będzie sędziował. Wiem, że to pobożne życzenia – ale uwierzcie mi, są miejsca na świecie gdzie tak właśnie działają.

Druga sprawa to trener Ziętara. Incydent z Michałem Bacą nie jest pierwszym wybrykiem tego szkoleniowca, znanego wcześniej z rzucania bidonem, kijem hokejowym itd. Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka. Zdaje sobie sprawę, że sytuacje te wynikają z pasji jaką trener Ziętara ma do hokeja, z chęci wygrywania i ze zwykłej ambicji. Rozumiem to, ale w żadnym wypadku nie traktuje jako usprawiedliwienia. Trzeba nad sobą panować, koniec kropka.

Marek Ziętara jest młodym człowiekiem, jeszcze wiele zwycięstw przed nim. Rok na przemyślenie swojego zachowania to chyba dobre wyjście z tej przykrej sytuacji.

Jakie jest Wasze zdanie? Zapraszam do dyskusji!