Mike Danton
fot. Tomasz Sowa

Były zawodnik Ciarko PBS Bank STS Sanok, Kanadyjczyk Mike Danton, w nowym sezonie zagra w lidze LNAH (Ligue Nord-Américaine de Hockey), gdzie będzie reprezentował barwy urzędującego mistrza – Rivière-du-Loup 3L.

Liga LNAH nazywana jest przez wielu ekspertów „najtwardszą ligą świata”. Powstała w roku 1996 i od tego momentu na swoich taflach gościła m.in. takich zabijaków jak Yves Racine, Donald Brashear czy Patrick Cote. Wiernym fanom NHL tych nazwisk przedstawiać nie trzeba.

W LNAH rywalizuje 8 drużyn – 7 z prowincji Quebec oraz 1 z Ontario. Główną nagrodą jest Futura Cup, przyznawany nieprzerwanie od 1997 roku. Nie jest to liga znana z bardzo wysokiego poziomu gry, natomiast furorę robią filmy z bójkami, których w LNAH nie brakuje. Na poniższym video nowi koledzy Dantona (ciemne stroje) kontra ekipa Éperviers Sorel-Tracy.

https://www.youtube.com/watch?v=ei6P7kjX9Ro

 

Udało nam się skontaktować z przebywającym obecnie w Halifax kanadyjskim napastnikiem i zadać mu kilka pytań.

Mike krążyły pogłoski, że po ostatnim sezonie w Sanoku nosisz się z zamiarem zakończenia kariery. Co spowodowało, że zmieniłeś zdanie?

Szczerze mówiąc nie wiem skąd wzięły się te pogłoski. Z drugiej strony, nie jestem nimi zaskoczony – ludzie lubią o mnie plotkować nie wiedząc jak jest naprawdę. Nigdy nie pomyślałem, że to już koniec. Chcę grać tak długo jak to tylko jest możliwe, najlepiej w klubie prowadzonym w sposób profesjonalny i odpowiedzialny.

Dlaczego LNAH? Czy miałeś propozycję z innych lig?

Tak, miałem inne oferty, w tym dwie z Polski. Jednakże, głównie ze względów finansowych, bardziej opłacalne jest dla mnie pozostanie w Kanadzie. Co więcej, planuję ukończyć studia magisterskie z Psychologii Sportu, łatwiej to wykonać będąc na miejscu. Pragnę także powoli stawiać fundamenty pod kolejny etap mojego „hokejowego życia” – chciałbym kontynuować przygodę z hokejem jako trener lub scout, a trudno to robić będąc przez 8/9 miesięcy na drugim końcu świata.

Czego spodziewasz się po nadchodzącym sezonie?

Cóż, znów (po 6 latach) zagram w Ameryce Północnej. Spodziewam się więc sporych zmian wobec tego do czego przyzwyczaiłem się w ostatnich latach. Fajnie znów wrócić do północnoamerykańskiego stylu gry, który zdecydowanie bardziej mi odpowiada. Ciesze się, że będę mógł się znów skupić tylko i wyłącznie na grze. O wszystkie inne sprawy zadba mój nowy klub.

Czy zamierzasz jeszcze wrócić do Europy?

Cóż, taka opcja zawsze jest atrakcyjna, ale szczerze, jeśli miałbym wrócić do Europy, to tylko do jednej drużyny.

Mike przypuszczam, że wiesz co stało się z hokejem w Sanoku. Co o tym myślisz?

Sytuacja w Sanoku jest bardzo przykra. Sercem jest z tym miastem i wszystkim osobami związanymi z sanockim hokejem. Spędziłem w tym mieście trzy sezony. Spotkałem na swojej drodze mnóstwo dobrych ludzi, dla których sanocka drużyna to wielka pasja. Zabieranie im tego, to powód do wstydu. Hokeiści nie mają pracy, kibice nie mają ukochanej drużyny, a liga nie ma kolejnego ośrodka z chyba najbardziej oddanymi kibicami. Gdy myślę o Sanoku tylko dwa słowa przychodzą mi do głowy: samolubność i wstyd. Mógłbym powiedzieć o wiele więcej ale na chwilę obecną zostawię to dla siebie. Koniec końców, życzę wszystkiego co najlepsze kolegom z sanockiej drużyny!

Jeszcze kilka słów do sanockich kibiców – jesteście najlepsi na świecie, nigdy o Was nie zapomnę. Mam nadzieję że wkrótce znów się zobaczymy! STS!