hokej

W polskim środowisku hokejowym toczy się dyskusja o dotacjach urzędów miast dla klubów sportowych, która przeznaczane są na hokej na lodzie. Kilka moich zdań na ten temat.

Każda władza lokalna jeżeli chce pomagać klubom w swoim mieście to oczywiście może to robić. W zamian za reklamę czy z miłości – wszystko jedno, ważne aby w ramach przepisów samorządowych i w zgodzie z budżetem. Jednak używanie argumentu, że wiele klubów upadłoby gdyby nie pomoc publiczna jest dwuznaczne. Z jednej strony to prawda ponieważ klub mogą dokończyć sezon, z drugie,j często ta pomoc jest wymuszona zastraszaniem o „grabarzach hokeja”, pikietami pod urzędami itp. Tak nie buduje się (a przynajmniej nie powinno) budżetu miasta, który powinien służyć wszystkim – nie tylko fanom hokeja na lodzie.

W radach miast (zwłaszcza tych mniejszych) często zasiadają ludzie, którym po prostu zależy na hokeju (czy ogólniej na sporcie), stąd podnoszenie ręki „za”. Nie potępiam tego, bo sam jestem „za”, ale trzeba zauważyć, że często jest to wykorzystywane w nadmiarze. Przez to podnoszą się glosy mieszkańców o dotacje na inne sprawy miejskie lub inwestycje. Co więcej, kluby wręcz nie powinny bazować budżetu na dotacjach miejskich, ponieważ rozleniwia to działaczy. Nie podejmują oni wysiłku aby podnosić jakość produktu jakim jest organizacja klubu i jego reprezentacja na arenie ogólnopolskiej.

W czasie gdy byłem przez kilka lat prezesem klubu sportowego, otrzymywaliśmy dotacje z ogólnej puli na kulturę fizyczna czy też z tzw. profilaktyki antyalkoholowej. Byliśmy jednak stowarzyszeniem i środki finansowe przeznaczone były głównie na trenerów i animatorów do pracy z dziećmi i młodzieżą. Dzisiaj klub ten jest profesjonalny, uczestniczy w rozgrywkach piłki nożnej na poziomie trzeciej ligi i dotacji nie pobiera.

Są sytuację, gdzie znaczna część budżetu klubu zawodowego (np. Tychy) pochodzi z dotacji miejskiej – jeżeli nie budzi to sprzeciwu mieszkańców oraz nie cierpi na tym sport młodzieżowy – nie ma żadnego problemu. Co więcej, powinno to dać „kopa” do pracy działaczom z innych klubów, aby być lepszym organizacyjnie i sportowo w rywalizacji z drużynami hojnie dotowanymi przez władze lokalne. Na dłuższą metę okaże się kto lepiej na tym wyjdzie.

Niestety, dotacje publiczne są także zagrożeniem – „produkują” nam „działaczy”, którzy przyzwyczajają się do gotowych i niewymagających nakładów pracy rozwiązań. Zasiadają w klubach „na pokaz”, później zostają wybierani do władz PZHL i mamy to co mamy. Od czasu do czasu rzucą coś kibicom, żeby nie było zbyt wielu krytycznych głosów – mistrzostwa światowej drugiej ligi hokejowej, towarzyski Turniej EIHC, pre-kwalifikacje do Igrzysk Olimpijskich, może jakiś mecz gwiazd. „Działacze” pokażą się w telewizji, pogadają, pouśmiechają się, poklepią się po plecach i ….tyle. Pokażą w związkowej tv że kadra ma lepiej niż 4-5 lat temu bo są owoce, kurtki i kije oraz nowoczesna maszynka do ostrzenia łyżew. A codzienne problemy toczące polski hokej, zwłaszcza młodzieżowy, są im obce.

Żadne dotacje miejskie i najlepsze intencje władz lokalnych nic nie zmienią bez radykalnych zmian w polskim hokeju. Kosmetyczne poprawki lub znalezienie sponsora na jeden sezon nie wystarczy. Tu trzeba zmian przede wszystkim w sposobie myślenia i podejściu do hokeja na lodzie. W sposobie wychowywania hokeisty od dziecka aż do seniora.

Jednak skoro na walnym zebraniu kluby wybrały „działaczy” do władz, i to zdecydowana większością głosów, to niech teraz nie maja zarzutów jeżeli coś jest nie tak. Osobiście odnoszę wrażenie że im ta bylejakość odpowiada. Tak zasłyszałem po walnym zebraniu:

„… no kto ten wózek weźmie I pociągnie? Tak to przynajmniej ktoś jest i może jakoś to będzie…”.

Tylko ja to słyszę już ponad dwadzieścia lat, że jakoś to będzie. No i jest. Tylko jakoś jakby goła pupa ślizgała się po lodzie…

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPrzed draftem do NHL 2017 (5)
Następny artykułQuo vadis, Detroit Red Wings?
Marek Dudek
Kontrowersyjny, ale szczery. Nowotarżanin w Nowym Jorku. "Gniazdowy" Podhala w latach 90-tych. Serce ma jak krążek, a krew pompują dwa kluby Podhale i NY Rangers. Marzy mi sie mocna 8 zespolowa polska ekstraklasa z zapleczem w pierwszej lidze.