Puchar Stanleya. Hokejowy Święty Graal. Marzenie tysięcy zawodników na całym świecie – dla hokeistów sukces ostateczny, miara wielkości ich kariery. Obserwując wyścig po to trofeum często zapominamy o uczestnikach, koncentrując się jedynie na walce. A historie ich życia pokazują, że zdobycie Pucharu Stanleya jest tak naprawdę niczym, w porównaniu do tego co już zdołali osiągnąć.

Szkoleniowiec Los Angeles Kings Darryl Sutter przez wielu kibiców na świecie odbierany jest jako arogancki, małomówny gbur, dla którego największą karą jest konieczność przebywania z innymi ludźmi. Nic bardziej mylnego. Sutter to człowiek, którego los wystawił na ciężką próbę i który tą próbę zdał celująco.

Dwadzieścia jeden lat temu urodził się Chris Sutter, będący trzecim dzieckiem Państwa Sutter. Kilka godzin po porodzie, Darryl oraz jego małżonka Wanda otrzymali druzgocącą wiadomość. Chris zmagał się z bardzo poważnymi kłopotami (syndrom Downa), lekarze nie dawali mu dużych szans na przeżycie. A nawet gdyby się udało, istniało bardzo duże prawdopodobieństwo że będzie niewidomy i niesłyszący. Darryl Sutter po latach wspominając ten dzień mówi:

Basically the doctors said, „You should give him up, the state will take care of him”.

Chris przeżył dwie operacje serca, wielokrotne operacje słuchu, i mimo złych rokowań – zawsze wychodził zwycięsko ze starcia z życiem. Cóż, rodzina Sutterów nie zna zwrotu „give up” – zarówno na lodzie jak i poza nim. Rozpoczęli walkę o życie swojego dziecka, brata, bratanka. Mogę się jedynie domyślać, że były chwile zwątpienia, chwile gdy brakowało sił – ale nigdy się nie poddali. Dzięki nim, Chris dostał szansę na normalne życie.

Mijały lata, Darryl zmieniał kluby gdzie był pierwszym trenerem (Chicago Blackhawks, San Jose Sharks, Calgary Flames, Los Angeles Kings), a Chris podróżował razem z nim kolejno pokonując szczeble na drabinie życia. Pamiętajmy że to co jest łatwo przychodzi większości ludzi, osób cierpiące na choroby wrodzone osiągają wkładając o wiele więcej wysiłku. Tą walkę toczy nie tylko osoba chora, ale także jej rodzina. Sutter wspominając po latach mówi:

When Chris was born, I think it changed our family’s life forever. (…)That’s just the way we are, and it’s a commitment we made when he was born, that we would do everything we could to maximize him out.

Żadne moja słowa nie są w stanie oddać uczuć Darryla Suttera wobec swojego syna, dlatego też jeszcze kilka zdań od samego coacha Los Angeles Kings nt. jego relacji z Chrisem:

It’s a blessing for us. It’s been everything and more. It’s awesome. It keeps everything in perspective. All these little problems that you think you have, it puts it all in place. All you have to do is talk to Chris or spend time with Chris. He can level the playing field out, just like nothing.’

Chris Sutter jest ulubieńcem zawodników Los Angeles Kings, którzy traktują go jak pełnoprawnego członka swojej drużyny. W wywiadzie bezpośrednio po zakończeniu finałowej rywalizacji z New York Rangers, Anze Kopitar przyznał, że Chris jest dla niego jak brat – to chyba jeden z bardziej wzruszających momentów ostatniego sezonu w lidze NHL.


Historia życia Darryla Suttera oraz jego syna pokazuje, że te prawdziwe zwycięstwa odnosi się na co dzień, przełamując własne słabości, walcząc z trudnościami, zachowując pozytywne nastawienie. Sukcesy takie jak wzniesienie w górę Pucharu Stanleya, to tylko przysłowiowa wisienka na torcie życia. Pamiętajmy o tym.