Nowy Jork. Czwarta rano…

0
314
New York Rangers, Henrik Lundqvist, Rick Nash

Nieprzypadkowo zaczerpnąłem tytuł z filmu Krzysztofa Krauze. Około czwartej rano czasu polskiegp kończą się mecze NY Rangers rozgrywane na wschodnim wybrzeżu USA. I mam nadzieje, że wtedy kibice oglądający te spotkania m.in. dzięki TVP Sport (z bardzo dobrym komentarzem duetu JP – Jacek i Patryk) kładą się usatysfakcjonowani do łóżek na resztkę nocy. Drugim skojarzeniem jest małe polskie miasteczko w tle tego filmu gdzie lokalne życie skupia się wokół zakładu penitencjarnego i miejscowego baru pod nazwą „Błysk”. Dlaczego? Ponieważ ostatnim występom NY Rangers na lodowiskach NHL towarzyszy właśnie błysk.

Co takiego się stało? Za wcześnie jest na podsumowywanie i wyciąganie wniosków bo to dopiero 13 rozegranych meczy długiego sezonu. Ja jednak uważając „13” za swoją szczęśliwą liczbę dzielę się swoimi spostrzeżeniami ponieważ nie można przejść niezauważalnie obok kilku faktów.

Przy bilansie 10-3-0 imponujący jest bilans bramkowy 55-29 czyli 26 bramek „na plusie”. Jeżeli dodam do tego, że ze wszystkich zdobytych goli Rangersi strzelili 25 w drugiej tercji tracąc tylko 7 to nie ma się co dziwić, że mówi się o „zabójczej” tercji numer dwa w wykonaniu „Strażników”. Przygotowałem porównanie dotyczące pierwszych trzynastu spotkań NYR z kilku poprzednich sezonów (nie, nie z trzynastu 😉 ) – wziąłem pod uwagę czas pracy trenera Alana Vigneault’a który podpisał 5-letni kontrakt w czerwcu 2013 roku.

  • Sezon 2013-14 Bilans meczy 6-7-0 Bilans bramkowy 25-38 czyli 13 „na minusie”; strzelone gole w drugich tercjach 8
  • Sezon 2014-15 Bilans meczy 6-5-2 Bilans bramkowy 39-43 czyli 4 „na minusie”; strzelone gole w drugich tercjach 8
  • Sezon 2015-16 Bilans meczy 9-2-2 Bilans bramkowy 36-26 czyli 10 „na plusie”; strzelone gole w drugich tercjach 10

Widać jasno, że bieżący sezon jest wyjątkowy. CO ciekawe, NY Rangers strzelili przeciwnikom 5 i więcej goli w 8 meczach (na 13) w tym w pięciu meczach z rzędu (tzw. straight games). Zbliżyli się więc do rekordu z sezonu 1978-79 kiedy było to 9 spotkań z rzędu z minimum 5 bramkami strzelonymi rywalom.

Pokazać chcę w ten sposób jak widoczny jest progres mimo, że to dopiero początkowa faza sezonu. Nie należy zapominać, że wiele dzieje się również w jego dalszej części. Dlatego odmłodzenie zespołu może mieć tu kluczowe znaczenie. Mam nadzieję, że młodzieży w nowym roku nie braknie pary w płucach, bo tak się zdarzało w poprzednich sezonach u starszych zawodników. Przykładem jest chimeryczny Rick Nash który w ubiegłych sezonach przeplatał mecze dobre z takimi, w których był niezauważalny. Narażał się przez to na krytykę dotyczącą jakości jego gry w stosunku do zarobków. Obecnie Nash jest odchudzony o 15 funtów (około 7,5 kg) i wyraźnie odżył – ma już na swoim koncie 6 goli i 3 asysty. Jest zwrotniejszy, zwinniejszy – bardzo fajnie się go ogląda. Z kolei Derek Stepan na początku sezonu wydaje się mało widoczny gdyż nie strzela tyle bramek co w tym samym okresie w poprzednich sezonach. Z drugiej strony, kapitalnie asystuje. Razem z Ryan’em McDonagh mają po 9 pkt za asysty, najwięcej w drużynie. Niedoceniany i przez wielu skreślany Kevin Hayes został właśnie wybrany do „trójki” najlepszych zawodników tygodnia w lidze NHL. Powoli wychodzi „z cienia” bo wydaje mi się, że nie ma już nietykalnych gwiazd w drużynie. Kevin eksplodował, a jest to zawodnik zdecydowanie niedoceniony, nawet w popularnej w USA grze Fantasy Draft King gdzie jego status jest wyjątkowo niski. Punktuje „rookie” Jimmy Vesey (10pkt) o którego pozyskanie toczyła się dwutygodniowa batalia miedzy 7 klubami przed rozpoczęciem rozgrywek NHL. Świetnie gra Michael Grabner (10 pkt) nazywany drugim Carlem Hagelinem ze względu na swoją szybkość, która jest wielkim atutem przy wyjeżdżaniu z kontrą podczas gry w osłabieniu. Nie potrzeba statystki tylko trochę pamięci aby zauważyć że takiej agresywnej i skutecznej gry w okresach gry w liczebnym osłabieniu nie było w drużynie Blueshirts od czasu pary Brandon Prust – Brian Boyle.

Można pisać o każdym z zawodników dużo, ale nie oto mi chodzi. Poczekajmy. W chwili obecnej pragnę jedynie zasygnalizować według mnie najbardziej widoczne aspekty wspomnianego na wstępie błysku. Ważne jest, że te puzzle coraz bardziej do siebie pasują. Wszystkie mają swoje miejsce przez co wszystkie cztery piątki są niezwykle groźne o czym mówią już nawet trenerzy innych klubów. Każda drużyna stająca do pojedynku ze Strażnikami może się teraz obawiać o brak momentu na złapanie oddechu. W meczach z Rangers trzeba zabierać ze sobą do szatni butle z tlenem, bo nie wiadomo czy nie straci się dwóch goli w przewadze jak tego doświadczyli Bruins.

Nie wiem czy wiecie, ale młody Rosjanin Pavel Buchnevich w ostatnich minutach meczu z Winnipeg Jets spędził na lodzie podczas swojej zmiany 3 minuty i 8 sekund! Żartowano, że nie zrozumiał poleceń z ławki (Pavel uczęszcza na przyśpieszony kurs języka angielskiego) Dla mnie wystarczy że zna hokejowy język. Kiwka obrońców Jets, położenie na lodzie ich bramkarza i z anielską cierpliwością zdobyty gol (drugi w 8 meczach plus 2 asysty) udowadnia mi tylko teorię, że już od dawna prosił się do Nowego Jorku zawodnik z Rosji lub dobry z Europy Wschodniej. Ostatni klasowy hokeista z tej części świata to Marian Gaborik. W duecie z Vaclavem Prospalem „robili grę”. Nawet Wojtek Wolski pokazywał inną możliwość rozgrywania power play niż tylko rolling po bandzie. Po prostu miał „ruchliwe nadgarstki” i długi kij więc umiał wprowadzić i przytrzymać krążek w tercji obronnej przeciwników. A każdy kto oglądał chociaż kilka meczy Rangersów wie jaką kulą u nogi była (jeszcze nie jest super – nie chwalę na wyrost) gra w przewagach nawet 5:3. Dlatego życzę jak najlepiej debiutującemu w NHL 21-latkowi z Czerepowca w Rosji.

Kilka krótkich uwag o obrońcach. Teraz, kiedy widzę takie zaangażowanie i ruchliwość na lodzie formacji atakujących, które przeszkadzają i odbierają krążek przeciwnikom a następnie przechodzą do szybkich kontrataków, to tym bardziej doceniam poświęcenie obrońców blokujących strzały w poprzednich sezonach (np. Girardi kiedyś najwięcej w całej lidze NHL). Przeciwnicy wjeżdżali do tercji jak chcieli i strzelali kiedy chcieli. W bieżącym sezonie, dzięki aktywności napastników, defensywa NYR nie ma aż tylu okazji do blokowania krążka lecącego w kierunku bramki przez co mogą pokusić się o większe zaangażowanie w poczynania ofensywne. Dobrym przykładem jest młody obrońca Brady Skjei (8 pkt), który w meczu z Winnipeg wyrównał osiągnięcie słynnego obrońcy Briana Leetcha z sezonu 1988-89 dotyczące asyst w pięciu meczach z rzędu wśród zawodników grających drugi sezon w NHL.

Bramkarzy w Rangers nie trzeba rekomendować. Oni, a zwłaszcza Henrik Lundqvist (na zdjęciu), byli i są zawodnikami do których można mieć najmniej zastrzeżeń. Antti Raanta to równie dobry zmiennik jak kiedyś Cam Talbot (dzisiaj pierwszy bramkarz w Edmonton Oilers). Mówiło się ostatnimi latami ,że NY Rangers awansowali do finału konferencji czy Pucharu Stanley’a dzięki „Królowi Henrikowi”. To prawda, chociaż każdy zawodnik miał jakiś wkład w te awanse. Zawsze jednak czegoś zabrakło pod koniec. Na przykład szczęścia, jak choćby przy dwóch błędach Girardiego w meczu finałowym z Los Angeles Kings.

Teraz wydaje się, że wszystko gra jak w orkiestrze. Jest dyrygent Alan Vingeault. Są pierwsze skrzypce Mats Zuccarello. Sekcje rytmiczne o których wspominałem plus Kreider, JT Miller, Fast, Lindberg, Jooris, Pirri czy Mika Zibanejad, którego przyjście za Brassarda podzieliło fanów Blueshirts. Jest odporna na mocne dźwięki sekcja dęta z tyłu orkiestry: Klein, Staal, Clendening plus oczywiście zawodnicy wymienieni powyżej w tekście. Jest nawet nowy sufler w osobie asystenta trenera – legenda NYR Jeff Beukeboom. Na ten czas orkiestra gra dobrze, bilety poszły, spektakle wyprzedane. Sezon na Broadway’u otwarty…