Paweł Bure

To bez wątpienia jeden z najwybitniejszych zawodników w historii światowego hokeja na lodzie. Jego szybkość, przebojowość oraz niezwykłe umiejętności techniczne otworzyły mu drogę do panteonu hokejowych sław. W minioną sobotę uhonorował go klub, w którym rozpoczynał swoją karierę na taflach NHL. Paweł Bure, bo o nim mowa, znów był gwiazdą wieczoru.

Bure swoją zawodową karierę rozpoczął niezwykle szybko bo już w wieku 16 lat, kiedy to trafił do legendarnej drużyny CSKA Moskwa. Ustawiany w ataku z Siergiejem Fiodorowem i Aleksandrem Mogilnym, szybko pokazał że będzie wielkim zawodnikiem. Jego doskonałe występy w barwach Związku Radzieckiego w trakcie młodzieżowych Mistrzostw Świata oraz Mistrzostw Świata seniorów, zwróciły uwagę skautów z ligi NHL. Był to jednak czas, kiedy wybór zawodnika z ZSRR nie zawsze oznaczał, że dany hokeista będzie miał możliwość gry za oceanem. Kluby NHL bały się ryzykować i przeznaczać wysokie numery w Drafcie na zawodników zza żelaznej kurtyny. Nie dziwi więc fakt, że Bure do NHL trafił wybrany dopiero z numerem 113 przez Vancouver Canucks w Drafcie 1989. Czterech zawodników wybranych w tamtym Drafcie osiągnęło lepsze wyniki punktowe niż Bure (Mats Sundin, Bill Guerin, Siergiej Fiodorow i NIcklas Lidstrom). Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę bardziej sprawiedliwy wskaźnik, czyli ilość punktów na mecz – Bure nie ma sobie równych.

Paweł Bure debiutuje w NHL

Buy NHL Apparel & Gear at The Official Online Store of the NHL

Rosjanin na swój debiut w NHL czekał dwa lata. Po raz pierwszy zagrał 5 listopada 1991 w meczu przeciwko Winnipeg Jets. Co prawda nie udało mu się pokonać bramkarza rywali, ale jego szybkość i panowanie nad krążkiem zrobiły wielkie wrażenie. Prasa i kibice szybko nadali mu przydomek „The Russian Rocket”. Debiutancki sezon Bure to prawdziwy popis – 60 punktów w 65 meczach, w tym fantastyczna seria 22 goli w ostatnich 23 meczach rozgrywek. Nagroda dla najlepszego debiutanta nie mogła trafić w inne ręce. Był to jednak dopiero preludium do tego, co nastąpiło w kolejnym sezonie. Bure został pierwszym w historii zawodnikiem Canucks, który w jednej kampanii pokonał bramkarzy rywali minimum 6o razy. Swój wyczyn powtórzył w kolejnym sezonie, stając się ósmym zawodnikiem w historii ligi NHL, który zdobył 60 goli w dwóch sezonach z rzędu. Tylko słynni Wayne Gretzky i Mike Bossy zdobyli więcej punktów niż Paweł Bure w pierwszych trzech sezonach gry w NHL.

W sezonie 1995/96 do Bure w Vancouver dołączył jego dobry znajomy z czasów CSKA Moskwa, Aleksander Mogilny. Niestety, ich wspólna gra nie trwała długo, kontuzja kolana jaką odniósł Bure wykluczyła go aż na 67 spotkań. Problemy z kolanem dokuczały mu także w kolejnym sezonie. Na szczęście, zdołał wykurować się przed startem Igrzysk Olimpijskich w Nagano. W trakcie tej imprezy zdobył 9 goli, w tym aż 5 (!) w meczu półfinałowym przeciwko Finlandii – po dziś dzień ten występ uznawany jest za jeden z najlepszych indywidualnych wyczynów w historii hokeja na lodzie. W finale Rosjanie ulegli Czechom. Bure został wybrany najlepszym napastnikiem turnieju.

Siedemnastego stycznia 1999, ówczesny generalny menadżer Vancouver Canucks, Brian Burke, zdecydował się oddać Bure do Florida Panthers w ramach tzw. „blockbuster deal”, czyli wymiany obejmującej zawodników o dużym znaczeniu. Do „Panter” wraz z Bure udali się  Bret Hedican, Brad Ference oraz wybór w trzej rundzie Draftu 2000. Canucks zasilili Ed Jovanovski, Dave Gagner, Mike Brown, Kevin Weekes i wybór w pierwszej rundzie Draftu 2000. Bure na Florydzie z miejsca stał się liderem drużyny. W 223 meczach zdobył 251 punktów – rewelacyjny wynik w stawiającej co raz mocniej na defensywę lidze NHL.

Niestety, kontuzje zaczęły odciskać na nim co raz większe piętno. Do kontuzjowanego wcześniej kolana dołączyły problemy z kciukiem, wstrząs mózgu itd. Szefowie Panthers, być może właśnie w obawie o jego zdrowie w przyszłych latach kariery, zdecydowali się oddać go w momencie, gdy był jeszcze atrakcyjnym „towarem” na rynku transferowym. Na wymianę zdecydowali się New York Rangers, i tak od marca 2002 Rosjanin dołączył do „Strażników”. W barwach Rangers rozegrał jedynie 51 spotkań – ponownie dały znać o sobie kontuzje. Przed startem sezonu 2002/03 Bure kolejny raz doznał urazu kolana. Po powrocie do sprawności, rozegrał jedynie 27 spotkań, by ponownie trafić na stół operacyjny z kontuzjowanym kolanem. Tym razem nie poszło tak dobrze jak poprzednio, Rosjanin opuścił cały sezon 2003/04. Kolejny rok to lockout w lidze NHL. Po dwóch latach rozbratu z hokejem na najwyższym poziomie, Paweł Bure 1 listopada 2005 ogłosił zakończenie kariery zawodowej. W maju 2012 został uhonorowany włączeniem do Galerii Sław IIHF, natomiast kilka dni temu Vancouver Canucks zastrzegli nr 10 z którym występował Bure. Oprócz niego tego zaszczytu w organizacji Canucks dostąpili jedynie Stan Smyl, Trevor Linden i Markus Naslund.

Lista indywidualnych osiągnięć Pawła Bure jest niezwykle długa, zainteresowanych odsyłam tutaj. Szkoda, że tak piękną karierę zniszczyły kontuzje – cóż, taki los jest chyba wpisany w styl życia nazywanym hokejem na lodzie. Bure nie zdobył złota na Igrzyskach Olimpijskich, nigdy nie uniósł Pucharu Stanleya – mimo to uważam, że jest jednym z pięciu najlepszych skrzydłowych w historii hokeja na lodzie.