Pittsburh Penguins, Columbus Blue Jackets
Źródło: YouTube

Pojedynek Pittsburgh Penguins i Columbus Blue Jackets przez wielu ekspertów uważany jest za najbardziej atrakcyjny z wszystkich par pierwszej rundy play-off NHL. Trudno się dziwić – w końcu spotykają się aktualni Mistrzowie z drużyną, która jak burza przeszła przez sezon zasadniczy, notując po drodze m.in. serię 16 wygranych spotkań z rzędu.

Dlaczego wygrają Penguis?

Drużyna która ma w składzie takie gwiazdy jak Sidney Crosby, Jewgienij Małkin czy Phil Kessel zawsze musi być stawiana w gronie faworytów. „Pingiwny” mają za sobą trudny sezon, zdominowany przez kontuzje czołowych zawodników. Mimo to, cały czas byli w czołówce ligi bez problemu zapewniając sobie miejsce w rozgrywkach posezonowych. To kolejny dowód na to jak mocny skład zmontował menedżer Jim Rutherford. Absencja gwiazd pozwoliła zabłysnąć graczom drugiego planu, którzy jeszcze niedawno dominowali na taflach AHL. Jeśli do gry wrócą Małkin, Chris Kunitz, Olli Maata – Blue Jackets czeka twardy orzech do zgryzienia. Penguins są bardzo solidni w bramce, mają doświadczoną obronę (choć bez Krisa Letanga i z „debiutantem” Hainseyem) i wszechstronnych napastników – taki zestaw predestynuje ich do walki o najwyższe cele.

Dlaczego wygrają Blue Jackets?

Odpowiedź wydaje się być prosta – mają w bramce Siergieja Bobrowskiego. Za Rosjaninem kolejny fantastyczny sezon, w którym rozegrał 63 spotkania i zanotował niewiarygodną skuteczność obron (93%). Jeśli będzie w formie, Bobrowski jest w stanie zamurować bramkę Columbus, dając tym samym sporo pewności i swobody kolegom z pola. Kolejną zaletą Blue Jackets jest zbilansowana ofensywa – aż 12 zawodników strzeliło w sezonie minimum 10 goli, to naprawdę bardzo dobry wynik. Ostatni element na który pragnę zwrócić uwagę, to Brandon Dubinsky – według wielu jeden z najlepszych zawodników defensywnych w lidze. Będzie punktem centralnym planu powstrzymania Sidneya Crosby. Jeśli szkoleniowiec Blue Jackets John Tortorella da radę kontrolować tzw. „match-up’y” i uda mu się posyłać na lód Dubinsky’ego w tym samy czasie co Crosby, szanse na sukces Columbus wzrosną drastycznie.

Wydaje mi się, że czeka nas długa i wyniszczająca seria – naprzeciwko siebie staną drużyny, które mają mnóstwo atutów i wiedzą jak zniszczyć rywala. Kluczowe może okazać się doświadczenie i tutaj nieco bardziej cenię aktualnych zdobywców Pucharu Stanleya.

Mój typ to wygrana Penguins 4:3