San Jose Sharks, Edmonton Oilers
Źródło: YouTube

Choć w trakcie rywalizacji pomiędzy Edmonton Oilers a San Jose Sharks na tafli zobaczymy mnóstwo znakomitych zawodników, wszyscy wiemy że oczy hokejowego świata zwrócone będą tylko na niego – Connor McDavid debiutuje w rozgrywkach play-off NHL. „McJesus” zdecydowanie wygrał klasyfikacje na najlepiej punktującego zawodnika ligi w sezonie zasadniczym i teraz spróbuje na swoich barkach przenieść Oilers do kolejnych rund. Czeka go jednak bardzo trudne zadanie.

Dlaczego wygrają Oilers?

Odpowiadając na to pytanie należy nawiązać do pierwszego akapitu. Mają w swoim składzie zawodnika wyjątkowego, który sam jest w stanie przesądzać o wynikach. To z jednej strony zaleta, ale z drugiej to także spore zagrożenie. Jeśli Sharks znajdą sposób na neutralizację McDavida, klub z Edmonton będzie w sporych opałach. Oprócz McDavida w drużynie Oilers należy także wyróżnić znakomitego niemieckiego skrzydłowego Leona Draisaitla, który w każdej innej drużynie otrzymałby należną mu chwałę – niestety (dla niego!) w Oilers, niczym Adaś Miauczyński, zawsze będzie tym drugim. Solidnym punktem wydaję się Cam Talbot, który powinien dać „Nafciarzom” względny spokój w bramce. Odpowiednią ilość mięśni dostarczają Milan Lucic i Pat Maroon, których zadaniem będzie zdominowanie przestrzeni przy bandach i pod bramką rywala. Fanów Oilers zapewne martwi defensywa, która jest stosunkowo młoda i mało doświadczona. W starciu ze starymi wygami z San Jose może to być dużym problemem.

Dlaczego wygrają San Jose Sharks?

San Jose to ubiegłoroczny finalista rozgrywek o Puchar Stanleya, który w tym sezonie chce poprawić rezultat z minionych rozgrywek – wiadomo co to oznacza, „Staszka” w Kalifornii. Czy się uda? Dlaczego nie?! Joe Thornton jest jak wino, z każdym sezonem pokazuje że na lodzie widzi wszystko, Brent Burns regularnie udowadnia, że nie jest człowiekiem lecz jakimś potworem z kosmosu a Joe Pavelski i Patrick Marleau strzelają gole jak na zawołanie. Reszta ekipy będąca mieszanką młodości (Hertl, Couture, Boedkker) i doświadczenia (Martin, Vlasic, Hansen) zapewnia odpowiednie wsparcie w walce o najwyższe cele. Drużyna Petera DeBoera jest głodna sukcesu, dla wielu zawodników to ostatni dzwonek żeby coś osiągnąć. Ciśnienie będzie spore, pytanie czy zmotywuję czy będzie przeszkadzać? Pierwsza opcja wydaje mi się bardziej prawdopodobna.

Walka będzie porywająca, McDavid będzie czarował, ale tym razem to wciąż będzie za mało. Spodziewam się, że doświadczona ekipa z San Jose wykaże się większym cwaniactwem, sprytem i tym jakże ważnym w play-off instynktem zabójcy. „Rekiny” powinny awansować do kolejnej rundy a Connor McDavid zdobędzie nieco doświadczenia i za rok wróci jeszcze silniejszy. To trochę przerażające.

Mój typ to 4:3 dla San Jose Sharks.