Minnesota Wild, St.Louis Blues
Źródło: YouTube

Sezon zasadniczy to już historia, a więc możemy rozpoczynać tak bardzo wyczekiwaną przez wszystkich fanów NHL fazę play-off. Na placu boju pozostaje 16 drużyn, z których tylko jedna wywalczy upragniony Puchar Stanleya. ‘Postseason mode on’, czyli walka na wyniszczenie rusza pełną parą. Przetrwają ją tylko najsilniejsi i najbardziej zdeterminowani. Tym razem przyjrzymy się bliżej rywalizacji w pierwszej rundzie dwóch zespołów z Central Division – Minnesoty Wild i St.Louis Blues.

Dlaczego wygrają Wild?

Drużyna z St.Paul może się pochwalić dużą głębią składu. Trener Wild, Bruce Boudreau, ma do dyspozycji kilkunastu napastników wysokiej klasy z będącym w życiowej formie Mikkaelem Granlundem i przeżywającym drugą młodość Erikiem Staal’em na czele. W dodatku na niebieskiej gra kilku obrońców (Dumba, Spurgeon, Suter), którzy mają inklinacje do gry w ofensywie. Taka mieszanka wybuchowa stawia trenera rywali w niełatwym położeniu i sprawia, że niezwykle trudno jest przewidzieć skąd może płynąć największe zagrożenie dla jego zespołu. Jeśli dodamy do tego bardzo solidnego Devana Dubnyka w bramce, który we wszystkich najważniejszych statystykach bramkarskich plasuje się w czołowej dziesiątce, to widać jasno, że mamy do czynienia z drużyną, która nie ma wielu słabych punktów. Warto jeszcze dodać, że Wild wydatnie wzmocnili swój środek ataku podczas ‚trade deadline’. Trio Koivu-Staal-Hanzal na tej newralgicznej w hokeju na lodzie pozycji pozwala optymistycznie patrzeć kibicom ‘Dzikich’ na nadchodzące wielkimi krokami play-offy.

Dlaczego wygrają Blues?

‘Nutki’ wydają się mieć nieco mniej argumentów czysto sportowych w tej rywalizacji, ale wcale nie są bez szans na końcowy triumf. Kto wie czy czynnikiem decydującym nie okaże się osoba obecnego trenera drużyny z St.Louis, a byłego coach’a Wild, a więc Mike’a Yeo. Kto jak kto, ale ten coach zna zespół Minnesoty od podszewki, w końcu znaczna część obecnej kadry drużyny ze stanu Minneapolis grała jeszcze za jego rządów. Oczywiście, w ekipie ‘Nutek’ jest wielu ciekawych zawodników, ale na pierwszy plan wysuwa się zdecydowanie jedna postać – Vladimir Tarasenko. Rosyjski skrzydłowy należy do najgroźniejszych strzelców w całej NHL i to on, w ogólnym rozrachunku, może przechylić szalę zwycięstwa na korzyść Blues. Poza tym, skupiając większość swojej uwagi na Tarasence, defensorzy Wild mogą niekiedy zapomnieć o jednym czy drugim partnerze Rosjanina, co powinno tworzyć wolne przestrzenie na tafli i, co za tym idzie, nieco ułatwić grę w ofensywie całemu zespołowi.

Jak grali ze sobą w tym sezonie? Bilans 3-2 na korzyść Blues, jednak ostatnie spotkanie zespoły rozegrały ponad miesiąc temu. Minnesota największe załamanie formy wydaje się mieć za sobą i pod koniec sezonu zasadniczego zespół ten w końcu wrócił na zwycięską ścieżkę. St.Louis ma za sobą wprawdzie udane rozgrywki, jednak drużyna może odczuwać brak kontuzjowanych Robbiego Fabbriego i Paula Stastnego, a warto też wspomnieć o oddanym w trakcie ‚trade deadline’ do Washington Capitals doświadczonym obrońcy Kevinie Shattenkirku. Minnesota Wild ma większą głębię składu, pewniejszego bramkarza oraz rozpoczyna rywalizację dwoma spotkaniami u siebie, w Xcel Energy Center. Powinni poradzić sobie z Blues, choć oczywiście nie będzie to dla nich kaszka z mleczkiem.

Mój typ: Wild 4-2