hokej, I liga, PZHL

„Off-season” w polskim światku hokejowym nie jest wybitnie fascynującym okresem, o ile w ogóle rozgrywki hokejowe w Polsce można określić fascynującymi. Od lat panuje w nim przewidywalność gdzie z łatwością można przewidzieć nadchodzące zdarzenia. W porównaniu z ubiegłymi latami, kiedy to co jakiś czas dochodziły do nas informacje o trudnościach finansowych klubów, okres przygotowawczy do sezonu 2017/18 wydaje się być niezwykle stabilny i z pewnością jest to jakiś krok naprzód, aczkolwiek nie temu chciałbym poświęcić dzisiejszy artykuł.

O czym wielokrotnie już pisaliśmy na łamach tego serwisu, polskiemu hokejowi doskwiera chroniczny brak wizji oraz stabilności, a na dzień dzisiejszy dodałbym jeszcze jedną rzecz  – izolacjonizm.

Jak już wiemy, w przyszłym sezonie w gronie PHL nie wystąpi drużyna z Ostrawy. Przedstawiciele klubów na ligowym spotkaniu roboczym zdecydowanie odrzucili taką możliwość. Mieli do tego prawo – bez względu na to czy mi się to podoba czy nie. W końcu sami zwracaliśmy niejednokrotnie uwagę, że hokejowi w Polsce brakuje stabilności.

Co prawda polskie kluby często poruszają się gracją słonia w składzie porcelany i nie raz trudno znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla pewnych decyzji, to jednak w tym wypadku zachowali tak rzadko spotykaną dla siebie konsekwencję. Docelowo w sezonie 2018/19 w Ekstralidze ma rywalizować osiem zespołów, dlatego też trzeba uznać decyzje o odrzuceniu akcesu Poruby jako spójną i logiczną. Nielogicznym byłoby rozszerzanie PHL w sezonie 2016/17 do liczby 12 zespołów.

To już jest przeszłość. Klamka zapadła. Klub z Ostrawy jest tu tylko wstępem do dyskusji na temat izolacjonizmu. Osobiście byłem i jestem zwolennikiem przyjęcia HC Torax Poruba czy to w obecnym sezonie czy następnym. Wiele osób się ze mną nie zgodzi, gdyż w tym przedsięwzięciu było więcej znaków zapytania niż odpowiedzi.

Jakie korzyści sportowe czy marketingowe przyniósłby pobyt Ostrawy w PHL? Oczywiście nie znam odpowiedzi na te pytania. Jeśli chodzi o korzyści sportowe to uważam, że poziom po dołączeniu Poruby do naszej rodzimej Ekstraligi nie spadłby, a utrzymałby się na tym samym i tak już niskim poziomie. W Polsce występowało wielu czeskich zawodników z przeszłością w II lidze czeskiej, którzy nie tylko się sprawdzili w naszej lidze, lecz byli wiodącymi postaciami jak choćby Petr Sinagl, Lukas Endal, Karel Horny czy Vladimir Luka. Korzyści marketingowe? Nie żartujemy. PHL, z Ostrawą czy bez, nie stanowi żadnego produktu aby mówić o korzyściach marketingowych.

W miejsce HC Torax Poruba wstawmy dowolną nazwę i obawiam się, że kluby w Polsce podjęłyby taką samą decyzję. Konsekwencja w dążeniu do celu to rzecz chwalebna, ale czy na pewno środowisko hokejowe podjęło decyzję zgodną z dobrze pojętym z interesem hokeja w Polsce?

W tym miejscu wypada napisać dlaczego byłem i jestem zwolennikiem Ostrawy w PHL. Polski hokej w wyniku wspomnianego izolacjonizmu cierpi na brak kontaktów. Nie wiem czy w przypadku polskiego hokeja można mówić o rozwoju, ale kierunek, który obrał doprowadził do sytuacji, że jesteśmy odcięci od nowoczesnego rzemiosła. Stoimy w miejscu, gdy inne kraje systematycznie się rozwijają. Może dla wielu osób Ostrawa nie brzmi atrakcyjnie, a być może jest nawet ujmą, że trzecioligowiec z Czech śmiał pomarzyć o grze w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Wydaje mi się natomiast, że nikt nie wziął pod uwagę, że choć jest to trzecioligowy klub w Czechach, to w wyniku dołączeniu do PHL otworzyłoby się nam małe okno na świat. W jakim kryzysie nie znajdowałby się hokej w Czechach to z perspektywy Polski wciąż dzielą nas lata świetlne od naszych sąsiadów.

Niestety okno w dalszym ciągu pozostanie zamknięte na własne życzenie. Możliwość występów Poruby w polskiej Ekstralidze umożliwiłaby zaprezentowanie się polskich zawodników innej publice i innemu środowisku. Nie sugeruję, że na meczach w Ostrawie nagle zaczęłoby zasiadać po dziesięciu skautów, ale kto wie czy w taki sposób nie zdołałby się wypromować jakiś polski zawodnik? Hokej w Czechach jest dużo bardziej poważaną dyscypliną niż w Polsce, a liga jest pod stałą obserwacją wielu skautów. Oczywiście to tylko sytuacja hipotetyczna, ale czy do trenerów lub agentów nie mogłyby dojść opinie, że w polskiej drużynie występuję dobrze zapowiadający się zawodnik? Przecież całkiem niedawno do HC Poruby dołączył były uczestnik Igrzysk Olimpijskich w Nagano, David Moravec. Po zakończeniu kariery były menedżer generalny reprezentacji kobiet, były trener HC Vitkovice czy założyciel hokejowej akademii. Polski hokej powinien nawiązywać jak najwięcej takich kontaktów, które umożliwią popchanie tej dyscypliny do przodu.

W chwili obecnej wszystkie kontakty w Polsce ograniczają się jedynie do osoby Jarosława Byrskiego i choć jego wkład jest nieoceniony to jednak sporadyczne campy nie poprawią sytuacji hokeja w Polsce, a wręcz nawet zakłamują prawdziwy obraz hokeja, gdyż są wykorzystywane propagandowo przez obecny zarząd PZHL.

Nie ma u nas woli podjęcia współpracy z zagranicznymi podmiotami. Natomiast chętnie przenosimy rozwiązania z innych lig na nasz rodzimy grunt. Oczywiście wszystkie te rozwiązania są przenoszone metodą kopiuj + wklej. Tak było z pomysłem Mariusza Czerkawskiego o połączenia grupy słabszej Ekstraligi z I ligą, bo tak grają w Szwecji. Przenieśliśmy rozwiązanie o wymogu gry polskiego bramkarza w 50% spotkań ligowych spotkań bo tak robią w KHL. Na wzór ligi słowackiej, SMS PZHL występuje w rozgrywkach PHL. Jednak nikt się nie zastanowił jak wprowadzone zmiany przyjmą się w Polsce i czy są warunki, aby wprowadzać takie zmiany?

Izolacjonizm, który widoczny jest gołym okiem stworzył fałszywe poczucie, że jesteśmy czymś atrakcyjnym, a już z pewnością dla zagranicznych partnerów. Jeśli przyjrzeć się informacjom prasowym z kilku ostatnich lat to przed każdym sezonem znajdziemy wiadomość o planie wspólnej ligi ze Słowakami czy o projekcie międzynarodowej ligi zwanej Ligą Wyszechradzką. EBEL środkowo-wschodniej Europy!

Na międzynarodową wiarygodność pracuje się bardzo długo. Zaufania partnerów nie zdobywa się z dnia na dzień, lecz latami ciężkiej pracy, które zostały przespane. Środowisko, któremu nie zleciłbym nawet organizacji własnych imienin (których i tak nie świętuje), nagle chce stworzyć projekt, który wymagałby sporych nakładów intelektualnych, logistycznych i doświadczenia.

Już wcześniej pisałem i napiszę jeszcze raz, że kluczem do sukcesu jest systematyczna i organiczna praca, bez których nie narodzi się EBEL wschodnio-środkowej Europy czy stąpając mocniej po ziemi, poważne rozgrywki w Polsce. Obecny kształt EBEL jest efektem ewolucji, a nie pospolitego ruszenia pod hasłem „zorganizujmy międzynarodową ligę”.

Czy HC Acroni Jesenice (od sezonu 2006/07), Alba Volan Székesfehérvár (2007/08), HC Olimpija Ljubljana (2007/08), Medvescak Zagrzeb (2009/10), Orli Znojmo (2011/12), HC Bolzano (2013/14) to nazwy drużyn, które stanowiły jakąkolwiek siłę w Europie? Nie. Pierwsze cztery zespoły są doskonale znane polskim kibiców ze wspólnych występów w Interlidze natomias Orli Znojmo to była I-ligowa drużyną z Czech.

Po raz kolejny straciliśmy okazję, aby przekonać do siebie zagranicznych partnerów i pokazać, że warto prowadzić z nami międzynarodowy projekt. Po raz kolejny pogrążamy się w izolacjonizmie.

  • mariopolo

    A propos, ciekawi mnie czemu Poruba nie zgłosi się teraz do naszej 1 ligi? Ewentualnie nie złoży wniosku juz na przyszły sezon??? Kluby się tłumaczyły, że jest za późno i mało czasu na reorganizację rozgrywek…..że gdyby złożyli wniosek w lutym to może….itp.