Jokerit Helsinki
Zdjęcie dzięki uprzejmości: SKA Ice Hockey Club / ska.ru

Jokerit Helsinki wkracza w swój trzeci sezon w lidze KHL z mocno odmienionym obliczem. Zupełnie inny trener i dwunastu nowych hokeistów. To wszystko ma pozwolić na wykonanie kolejnego kroku do przodu.

Najbardziej rozpoznawalna fińska ekipa klubowa od momentu przystąpienia do tych rozgrywek nie miała zamiaru uchodzić za ligowego średniaka. Trzydzieści pięć zwycięstw w debiutanckim sezonie oraz trzydzieści jeden w poprzedniej kampanii to wyniki z czołówki zachodniej części KHL-owej stawki. Gorzej Jokerit spisał się w rozgrywkach posezonowych. O ile porażka z faworyzowanym CSKA w drugiej rundzie debiutanckiego sezonu ujmy nie przynosi, o tyle wpadka ze średnim Torpedo Niżny Nowogród sprzed kilku miesięcy była widomym znakiem, że czas na coś więcej niż kosmetyczne zmiany.

Menedżer Jari Kurri za porównywalne pieniądze jak w latach ubiegłych (budżet na pensję graczy oscylujący w okolicach 10 mln euro) ukończył budowę nowej drużyny już w połowie maja. Wedle jego słów z większością nowych nabytków negocjowało się łatwo, jako że gracze widzą, iż ten projekt rozwija się dobrze oraz dostają pozytywne opinie od swoich kolegów z lodowiska, i to zarówno o drużynie, jak i o mieście i warunkach do życia. Ten nowy Jokerit jest przede wszystkim znacznie młodszy, z ekipą pożegnały się wielkie nazwiska fińskiego hokeja, znajdujące się u schyłku zawodniczych karier – Ossi Vaananen, Niko Kapanen, Niklas Hagman czy wierny klubowi przez całą swą europejską karierę, wychowanek Jani Rita. Pozwoliło to obniżyć średnią wieku zespołu o blisko dwa lata, co było jednym z nadrzędnych celów GM-a klubu. Patrząc na listę nowych nabytków widać, że w ekipie na nowy sezon ma być jaśniejszy podział na graczy ofensywnych do top six i zadaniowych do niższych formacji, no bo z jednej strony do klub trafili gracze mniejsi, świetnie wyszkoleni technicznie, z drugiej strony zadbano też o twardość zespołu i gabaryty, zupełnie jakby Jokerit miał za chwilę ponownie wyjść na lód do walki w bezkompromisowej, pełnej słownych utarczek i przepychanek rywalizacji z Torpedo Niżny Nowogórd.

Nad tym wszystkim pieczę trzymać ma Jukka Jalonen, trener opromieniony sukcesami reprezentacyjnymi (ostatnio MŚ juniorów z Finlandią), nie do końca spełniony w pracy klubowej, zwłaszcza poza granicami ojczyzny. Jalonen będzie musiał poukładać te elementy układanki w szybkim czasie, bowiem już tradycyjnie Jokerit rozpoczął przygotowania nieco później niż konkurenci. Na szczęście dla siebie zna większość swoich nowych podopiecznych, wszak z wieloma z nich miał styczność przy okazji pracy w drużynie narodowej. Po objęciu stanowiska mówił też, że przyglądał się regularnie ostatnim poczynaniom swojej nowej ekipy. Jalonen ma sporo do udowodnienia, bo gdy jego kariera po złotych MŚ 2011 z pierwszą reprezentacją kraju nabierała rozpędu, nie udało mu się wywalczyć Pucharu Gagarina za ławką trenerską potentata z Sankt Petersburga i po niespełna dwóch sezonach rozstano się z nim. Zdaniem niektórych to właśnie to niepowodzenie trzymało go z daleka od hokeja klubowego przez dwa kolejne sezony. Teraz przyjdzie mu potykać się z możną ekipą SKA, tradycyjnie uznawaną za faworyta zachodniej części KHL. Do tego prowadzoną przez Olega Znaroka, który wyeliminował go wtedy ze swoją niepozorną ekipą stołecznego Dynama. On sam wie jak ważna jest dla niego ta nowa szansa, także w kontekście marzeń o pracy w NHL. Jeśli mu się powiedzie, kto wie czy nie będzie to jego kolejny przystanek. W każdym razie Jalonen to trener z pasją, dobry motywator, lubiący gdy jego drużyna utrzymuje się przy krążku. Choć pod wieloma względami inny, na pewno jest on w stanie zastąpić profesora fińskiego hokeja, Erkkę Westerlunda, który uznał, że czas już ustąpić z męczącego fizycznie i psychicznie stanowiska. Warto dodać, że w sztabie szkoleniowym Jokeritu pojawił się też nowy asystent, to doskonale znający realia KHL, były wieloletni hokeista reprezentacji kraju, Raimo Helminen.

Bramka: Swojskie nazwisko ze znakiem zapytania

Pierwsza duża zmiana, przez dwa ostatnie sezony między słupkami Jokeritu królował Henrik Karlsson, Szwed wybrał ofertę Barysa Astana, po tym jak nie przedłużono z nim kontraktu. W Helsinkach już wcześniej zdecydowano, że nowym bramkarzem klubu będzie Ryan Zapolski. Amerykanin przez trzy ostatnie sezony wypromował się w fińskim Lukko, gdzie zapracował sobie na miano czołowego goalkeepera Liigi. Zapolski to bramkarz grający w zupełnie innym stylu niż potężny, stacjonarny Karlsson. W Jokericie liczą, że będzie brał znacznie bardziej aktywny udział w grze i wspomoże partnerów w rozgrywaniu krążka z tyłu. Oczywiście 29-latek rodem z Erie nie ma żadnego doświadczenia z gry w KHL, ba, przed wyjazdem do Europy nie zagrał nawet w AHL, bowiem po ukończeniu gry na uczelni terminował jedynie w ECHL. Przy jego nazwisku można więc postawić mały znak zapytania, ale w końcu w klubie pozostał Riku Helenius, który przez dwa ostatnie sezony rozegrał pokaźną dawkę gier w barwach Jokeritu i na pewno będzie mocnym wsparciem dla Amerykanina. Spodziewam się, że na początku obydwaj będą bronić na zmianę i dopiero dystans całego sezonu, ze wszystkimi wypadkami losowymi wykreuje pierwszego bramkarza na czas najważniejszych spotkań zbliżającej się kampanii.

Obrona: Sieroty po Larsenie

Zmiany i w tej formacji, które tak naprawdę zaczęły się już podczas poprzedniej kampanii, gdy trwałe problemy zdrowotne wyłączyły z gry Vaananena i Oskariego Korpikari. Nie sposób nie wyrazić tęsknoty za Philipem Larsenem, oglądanie go w akcji, także „na żywo” z trybun było prawdziwą przyjemnością. Wszyscy kibice Jokeritu zdawali sobie sprawę, że na więcej niż jeden sezon przebojowy Duńczyk w ich klubie nie zostanie, sam Erkka Westerlund na pierwszych treningach dziwił się, jak to możliwe, że ten chłopak nie jest w NHL. 26-letni ofensywny obrońca wraca za ocean i mocno trzymam kciuki, by tym razem zaistniał bardziej niż za pierwszym razem, zwłaszcza, że w moim mniemaniu idzie do dobrego dla siebie klubu, w którym powinien dostać wszelkie możliwe szanse, by pokazać to, co ma najlepszego w swoim hokejowym arsenale. Jedno jest pewne, piekielnie ciężko będzie zastąpić go jednym nowym nazwiskiem. Nie sądzę, by filigranowy Chay Genoway był w stanie tego dokonać, aczkolwiek dwa kolejne sezony w ligowych średniakach (Dinamo Ryga i Spartak) z 9 bramkami na koncie dają nadzieję, że do Helsinek przychodzi obrońca, który wie co zrobić z krążkiem w atakowanej tercji. W klubie jest też przecież Ville Lajunen, który ma za sobą bardzo udany ofensywnie sezon, ale najpewniej partnerem z pary Genoway’a zostanie doświadczony Topi Jaakola, który wyborny sezon klubowy spuentował bardzo udanymi MŚ w Rosji i na ten moment wydaje się być najpewniejszym, najwszechstronniejszym defensorem w zespole. Dobrze, że w kubie pozostał Łotysza Arturs Kulda, który z niejednego hokejowego pieca chleb jadł, a poza walką na lodzie przydaje się bardzo w rozmowach z sędziami i tłumaczeniu kolegom często zawiłych decyzji rosyjskich panów z gwizdkami. Wiele obiecuje sobie po grze rodaka Larsena Jespera B Jensena, który sam przyznał, że ostatni sezon w Jokericie pomógł mu niesamowicie rozwinąć się jako hokeiście i że liczy na kolejny krok naprzód. Latem Jensen z powodzeniem przebył operację ramienia, które ucierpiało w wyniku mocnego wejścia pod bandą w czasie ostatnich MŚ. Liczba Duńczyków w zespole musi się zgadzać, więc do Jokeritu trafił kolejny z nich, Oliver Lauridsen. Ten prawie dwumetrowy obrońca podobnie jak Jensen przywędrował do Helsinek ze Szwecji, gdzie ostatnio święcił mistrzostwo kraju z Frolundą. Wcześniej spędził kilka lat w organizacji Philadelhpia Flyers, choć grał głównie na AHL-owym zapleczu. Lauridsen gra twardo, na farmie Flyers nie stronił od bójek, poza tym potrafi robić użytek ze swojego zasięgu i blokować strzały. Bardzo możliwe, że wzorem roku ubiegłego obydwaj Duńczycy zagrają w jednej parze obronnej. Jesper B Jensen wydaje się być gotowy, by pokierować takim duetem. Jokerit zasilili jeszcze solidny Joonas Jalvanti i 24-letni Rasmus Riisanen. Ten ostatni wraca zza oceanu, gdzie trudno byłoby mu wywalczyć sobie miejsce w barwach nienarzekających na brak zdolnych defensorów Carolina Hurricanes. Pięć sezonów na farmie, to wystarczająco dużo, by poszukać nowych wyzwań dla wciąż młodego gracza, a dobra gra w Jokericie może pomóc mu pojawić się w orbicie zainteresowań sztabu szkoleniowego pierwszej reprezentacji kraju. Ekipa „Suomi” będzie w najbliższym czasie potrzebować defensywnych, silnych, pewnych blisko swojej bramki obrońców.

Atak: Duński kapitan

Wydarzeniem lata było na pewno ogłoszenie nowego kapitana zespołu. Zaszczyt ten spotkał Duńczyka Petera Regina, który został tym samym pierwszym w historii zespołu obcokrajowcem w tej roli. Regin już w poprzedniej kampanii był jednym z liderów drużyny i jego nominacja nie była wielkim zaskoczeniem. Jestem przekonany, że gdyby nie przewlekłe kłopoty z ramieniem do dziś z powodzeniem występowałby on na lodowiskach NHL. W mniej fizycznej KHL to super wartościowa postać i center numer jeden z prawdziwego zdarzenia, wokół którego można skupić całą ofensywną grę. Budowanie ekipy w KHL, to także umiejętne odnajdywanie się w całym systemie praw do zawodników. Nie łatwo licytować się z rosyjskimi potentatami, i tak klub opuścić musiał zeszłoroczny uczestnik All-Star Game Brandon Kozun, ale do Jokeritu trafiły w zamian prawa do Sakariego Salminena. Członek medalowej fińskiej ekipy z igrzysk w Soczi wraca do KHL po krótkich epizodach w Szwajcarii i Szwecji i ma szansę zostać nowym ofensywnym dynamem Jokeritu do spółki z Michaelem Keranenem, którego przygoda za oceanem zawarła się w grze w bardzo słabej ekipie w AHL i jednym jedynym występem w barwach Minnesota Wild. Keranen to bardzo ciekawy ofensywny gracz, który kilka sezonów temu był prawdziwym odkryciem fińskich rozgrywek w barwach Ilves Tampere. Wydaje się, że to dobry następca Juhamatti Aaltonena, chimerycznego acz bardzo przebojowego ofensywnego gracza, który odszedł do innej stołecznej ekipy, występującego w fińskiej Liidze HIFK. Inny fiński nabytek Jokeritu to czołowy asystent ostatnich sezonów rodzimych rozgrywek Mika Niemi, który powinien odnaleźć się w roli centra trzeciej formacji. Steve Moses, wcześniej Brandon Kozun, a jeszcze wcześniej Tim Stapleton, Jokerit ma szczęśliwą rękę do sprowadzania filigranowych graczy zza oceanu, którzy nie do końca mogą znaleźć sobie miejsce w najlepszej lidze świata. Nic więc dziwnego, ze szefostwo klubu dalej idzie tą drogą. Tego lata do klubu trafili Joey Hishon i Brian O’Neill, którym klub polecał zresztą wspomniany Kozun. Hishon to były wybór w pierwszej rundzie draftu Colorado Avalanche, chłopak który stracił prawie dwa sezony z powodu urazu głowy. Wydaje się, że w KHL będzie dobrym miejscem, by mógł pokazać swoją najlepszą grę. Z kolei skrzydłowy O’Neill to gwiazda mistrzowskiej kampanii Manchester Monarchs z sezonu 14/15 w rozgrywkach AHL. Waleczny hokeista, który mimo skromnych warunków nie unika twardej gry. Ciekawe czy uda im się pójść w ślady wspomnianych wcześniej gwiazd Jokeritu z lat ubiegłych. Pozostałe nowe nabytki, to gracze bardziej zadaniowi do niższych linii, mający podjąć twardą, fizyczna walkę z rywalami. Masi Marjamaki to pożyteczny agitator, mogący spełniać wiele różnych ról, po dobrym sezonie w bardzo przeciętnych Assat Pori. Z kolei potężny Marko Anttila trochę zniknął mi z radaru, kiedy to po dobrych sezonach w rodzimych rozgrywkach, które dały mu nawet przepustkę do reprezentacji, przeprowadził się do Szwecji. Ten najwyższy spośród grających na wysokim poziomie fińskich graczy (203 cm wzrostu) ponoć poprawił jazdę na łyżwach i z pewnością będzie bardzo przydatny po obydwu stronach lodu. Dzięki tym dwóm ostatnim nazwiskom Jokerit jest wyraźnie większy i mniej przyjemny do grania dla przeciwników, co też było jednym z celów na to transferowe lato. Trochę szkoda, że jeśli nie będzie wielkiej plagi kontuzji szans na grę w pierwszej drużynie nie mają młodzi zawodnicy, ale to zrozumiałe, że lepszą drogę rozwoju swojej kariery mają gdzie indziej, choćby w rodzimej Liidze.

Jak będzie?

Przed Jokeritem bardzo ważny sezon, który może mieć duże znaczenie dla dalszej przyszłości klubu, jako że rosyjscy inwestorzy po pozyskaniu pakietu większościowego zobowiązali się do finansowania KHL-owej ekipy przez trzy sezony. Oczywiście dalsze uczestnictwo w tych rozgrywkach jest bardzo prawdopodobne, ale nie można też wykluczyć innych scenariuszy, łącznie z powrotem do fińskiej Liigi. Kibice stołecznej ekipy wcale nie umieraliby za pozostanie w rosyjskich rozgrywkach, zwłaszcza, że wielu z nich jest już zmęczonych stronniczym ich zdaniem w wielu spotkaniach sędziowaniem i rywalizowaniem z mającymi niemal nieograniczony budżet potentatami jak SKA czy CSKA. Na pewno ważnym czynnikiem będzie wynik sportowy, bo jak wspominałem samo egzystowanie w tej lidze nikogo z decydentów nie zadowala. Menedżer Jari Kurri w szybkim tempie zbudował ciekawy zespół, skrojony dobrze pod wymagania jakie niosą za sobą te rozgrywki. Wiele będzie moim zdaniem zależeć od tego, czy znów wypalą zagraniczne transfery, zwłaszcza te zza oceanu. Ambitny cel to na pewno poprawienie wyniku z debiutanckiej kampanii i gra w ścisłym finale konferencji.

Transferowe lato 2016:

Przybyli: Ryan Zapolski (Lukko), Joonas Jalvanti (Orebro HK), Marko Anttila (Orebro HK), Masi Marjamaki (Assat), Michael Keranen (Binghamton Senators), Sakari Salminen (Vaxjo Lakers HC), Oliver Lauridsen (Frolunda HC), Joey Hishon (San Antonio Rampage), Rasmus Rissanen (Charlotte Checkers), Mika Niemi (Karpat), Chay Genoway (Spartak Moskwa), Brian O’Neill (Albany Devils), Wouter Peeters (EC Salzburg II).

Ubyli: Jere Sallinen (Edmonton Oilers), Jere Sneck (SaiPa), Saku Salminen (SaiPa), Henrik Karlsson (Barys Astana), Brandon Kozun (Łokomotiw Jarosław), Daine Todd (Lulea HF), Niko Kapanen (HPK), Juhamatti Aaltonen (HIFK), Jani Rita (koniec kariery), Philip Larsen (Vancouver Canucks), Ossi Vaananen (koniec kariery), Oskari Korpikari (koniec kariery), Tim Kennedy (Lulea HF), Atte Ohtamaa (?).