Slovan Bratysłava, KHL
Zdjęcie dzięki uprzejmości oficjalnej strony HC Slovan Bratislava, www.hcslovan.sk

Slovan Bratysława rozpoczyna swój piąty sezon w rozgrywkach KHL z nadziejami na drugi z rzędu, a trzeci w ogóle awans do fazy playoff. Nie da się jednak ukryć, że o sile słowackiego rodzynka w najlepszej hokejowej lidze w Europie w coraz większym stopniu stanowić mają hokeiści spoza Słowacji.

Zagraniczni liderzy

Włodarze Slovana doskonale zdają sobie sprawę, że gra w KHL ma sens tylko wówczas, gdy na trybunach będzie komplet, a do tego potrzeba drużyny, która będzie w stanie walczyć o miejsce w rozgrywkach posezonowych. Aby liczyć się w tej wymagającej stawce, nie ma wyjścia. Trzeba wesprzeć się graczami zza granicy i to nie takimi, którzy uzupełnią skład, a będącymi w stanie przechylić szale zwycięstwa w wyrównanym spotkaniu na własną korzyść. W tegorocznej kadrze Slovana obcokrajowców jest aż trzynastu (najwięcej w pięcioletniej historii ekipy z Bratysławy w KHL). Bardzo realne wydaje się, że po raz pierwszy w historii w kadrze meczowej zespołu prowadzonego przez charyzmatycznego czeskiego trenera Milosa Rihę Słowacy będą stanowić mniejszość. W bramce królować będzie kanadyjski duet Barry Brust – Justin Pogge. W obronie rewelacyjnie spisującego się przed rokiem Cama Barkera, który odszedł do Barysa Astana, spróbuje zastąpić Kanadyjczyk z włoskim paszportem Nick Plastino, specjalista od gry w przewagach, ostatnio mistrz Finlandii w barwach Tappara Tampere. Z kolei gole strzelać mają głównie pozyskani tego lata Czesi i hokeiści zza oceanu ze skutecznym w barwach Dynama Mińsk weteranem Jonathanem Cheechoo i mającym w dorobku prawie 500 spotkań w najlepszej lidze świata Kyle’m Chipchurą na czele.

Co ze Słowakami?

Z graczy rodzimych istotne role w tegorocznej ekipie Slovana pełnić będą zapewne tylko doświadczeni defensorzy, reprezentanci kraju – Tomas Starosta i Michal Sersen, do których należy dołączyć jeszcze niedawno podpisanego Andreja Meszarosa, gracza z pokaźnym dorobkiem na lodowiskach NHL. W ataku na pewno można liczyć na Marka Viedensky’ego i coraz lepszego Andreja Stastny’ego. I to w zasadzie tyle, latem z klubem pożegnali się znani i lubiani weterani – Tomas Surovy, Ladislav Nagy i Milan Bartovic. Następców na razie nie widać. Wszyscy wiemy, że słowacki hokej w ostatnich latach zaliczył poważny regres, a spuentował to ostatni draft do NHL, w którym nie wybrano ani jednego młodego hokeisty z tego kraju. Włodarze Slovana robią co mogą, ściągają do klubu zarówno młodych graczy na dalszą przyszłość, jak i tych Słowaków, którzy wyróżniają się w rodzimych rozgrywkach. Kibicom w Bratysławie, którzy na mecze swojej ulubionej drużyny nadal najchętniej przychodzą w koszulkach z numerem 18 i nazwiskiem Miroslava Satana na plecach, pozostaje mieć nadzieje, że któryś z tych młodszych, mniej znanych graczy dostanie szansę w niższej formacji i pozytywnie zaskoczy, torując sobie drogę do większej roli i porcji minut na lodzie. Słowackie gwiazdy zza oceanu pokroju Gaborika czy Tatara mogłyby oczywiście pełnić role liderów najmocniejszej słowackiej drużyny klubowej, ale skoro na razie nie są dostępni trzeba sobie radzić inaczej. Klubowi działacze muszą liczyć na to, że nowy zaciąg zagraniczny spełni oczekiwania i pozyska sobie sympatię fanów, choćby taką jaką cieszy się zawsze głośno dopingowany bramkarz Barry Brust. Wydaje mi się, że sportowo ta mieszanka, w której coraz mniej jest Słowaków ma realne szanse powtórzyć zeszłoroczny wynik i wedrzeć się do topowej ósemki zachodniej części ligi, choć walka zapowiada się na trudną i zaciętą, bo kilka rosyjskich ekip zza pleców latem wydatnie poprawiło swój skład.

Dobrze, że jest

Slovan Bratysława niezmiennie występujący w KHL, z mniej czy bardziej międzynarodowym składem, to świetna wiadomość dla kibiców hokeja w Polsce. W końcu blisko naszej granicy regularnie odbywają się mecze z udziałem gwiazd tej pięknej dyscypliny sportu. Piękna, w pełni funkcjonalna hala, efektowna oprawa, głośny doping, tego wszystkiego można doświadczyć na meczach Slovana. Kto jeszcze nie był, powinien koniecznie skorzystać z okazji i zaplanować wypad do stolicy Słowacji, zdecydowanie warto.

Transferowe lato 2016:

Odeszli: Lukas Kaspar (Dynamo Moskwa), Cam Barker (Barys Astana), Rok Ticar (Automobilist Jekaterinburg), Tomas Surovy (Hc Banska Bystrica), Ladislav Nagy (HC Koscie), Milan Bartovic (Bili Tygri Liberec), David Skokan (KLH Chomutov).

Przybyli: Radek Smolenak (Medvescak Zagrzeb), Justin Pogge (Farjestad BK), Tomas Kublik (ERC Ingolstadt), Jonathan Cheechoo (Dynamo Mińsk), Lukas Vopelka (Orebro HK), Denis Patorpsty (BK Mlada Boleslav U20), Jozef Tibensky (SHK 37 Piestany), Jakub Valsky (Bili Tygri Liberec), Tomas Zigo (HC Banska Bystrica), Michal Hlinka (HK Dukla Trencin), Nick Plastino (Tappara Tampere), Adam Bezak (Tranas AIF), Jeff Taffe (Neftechimik Niżniekams), Kyle Chipchura (Arizona, Coyotes), Andrej Meszaros (Sibir).