Kunlun, KHL
Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=QXnztoNJdIc

Kunlun Red Stars Pekin, tak nazywa się nowa ekipa na mapie KHL. Chiński beniaminek będzie miał za zadanie popularyzować hokej w tym kraju, przyczynić się do podniesienia poziomu tamtejszych graczy przed zimowymi igrzyskami 2020, a samej lidze da lepszy dostęp do nowego, tak pożądanego rynku. Co z tego wyniknie i jaki zespół ujrzymy już niebawem na lodzie?

Stworzyć zespół

Zrobienie porządnej drużyny z zebranych z różnych zakątków hokejowego świata graczy to główne zadanie, którego podjął się Władimir Jurzinow. Ten trener w swoim CV ma zarówno pracę w silnym Saławacie Jułajew Ufa, jak i w klubach fińskich. To ważne, bo sporą kolonię w jego nowej ekipie stanowić będą właśnie Finowie. W każdym razie wydaje się on mieć dostatecznie dużo doświadczenia, by uważać go za właściwego człowieka na właściwym miejscu. Pracy jednak przed nim w bród. Miałem okazję oglądać pierwszy oficjalny mecz kontrolny Kunlun i zdecydowanie było widać, że na razie to tylko zbieranina przyzwoitych graczy, i to nie tylko dlatego, że każdy miał jeszcze kaski, rękawice i inne elementy ekwipunku ze swoich poprzednich klubów. Jedynie bluzy były jednolite, ale widniało na nich tymczasowe logo, które przywodziło na myśl popularną kiedyś nawalankę z gier wideo. Nowe logo prezentuje się znacznie lepiej i zakładam, że na pierwszy ligowy mecz wszystko będzie już dopięte na ostatni guzik i zespół będzie mógł już skupić się tylko na cementowaniu więzi na lodzie i poza nim.

Fiński smok

Oczywiście zasadniczy trzon chińskiego zespołu tworzyć będą doświadczeni hokeiści zagraniczni. Kunlun ma stabilny budżet, porównywalny choćby z Jokeritem Helsinki i tak się złożyło, że najmocniej postawił na graczy z Finlandii, choć według słów menedżera teamu Władimira Kreczina była to nie tyle świadoma strategia, co realia tegorocznego rynku. Bramki strzec ma Tomi Karhunen, w ostatnich sezonach czołowy bramkarz fińskiej Liigi i prawdziwy talizman przyciągający złoto. Trzy ostatnie rozgrywki w ojczyźnie przyniosły mu trzy złote medale, do których mocno się przyczynił, najpierw w barwach Karpat Oulu, a ostatnio w Tappara Tampere. Dla niego przyszedł już czas, by spróbować się w jeszcze silniejszej lidze i w dalekim Pekinie na pewno nie zabraknie mu okazji do wykazania się umiejętnościami. Za plecami będzie miał Andreja Makarowa, który ostatnio przyzwoicie bronił na poziomie AHL, w farmerskim teamie Buffalo Sabres. Ten duet wydaje się dostatecznie solidny na wymagania KHL, zwłaszcza, że przed sobą będzie miał bardzo mądrze zbudowaną formację obronną. Trzech Finów – Janne Jalasvaara, Tuukka Mantyla i Anssi Salmela, do tego Szwed Tobias Viklund, zapewniają ogromne doświadczenie, nabyte w ostatnich sezonach KHL. Twardziel Jalasvaara to dwukrotny zdobywca Pucharu Gagarina ze stołecznym Dynamem i naturalny kandydat do pełnienia roli kapitana tej nowej drużyny. Chiński beniaminek w tej formacji wystawi też dużego, defensywnego Bretta Bellemore’a, który w ostatnich latach pograł sporo w Carolina Hurricanes i byłego reprezentanta rosyjskiej młodzieżówki Aleksandra Mikulowicza, który powraca z juniorskiej OHL. W ataku kolejni Finowie – Eetu Poysti, Miika Lahti, mówi się też o zainteresowaniu utytułowanym Antti Pihlstromem oraz m.in. dwóch Słowaków – Tomas Marcinko i Martin Bakos. Wszystko to porządni gracze, którzy z niejednego hokejowego pieca chleb jedli, ale zastanawiać się można kto będzie pełnił główne ofensywne role i regularnie strzelał dla Kunlun bramki. Żaden ze wspomnianych napastników, to nie jest wymarzony gracz do top line. Może Chad Rau, Kanadyjczyk, który strzelił 28 goli dla SaiPa w ostatnim sezonie w Finlandii i był to najlepszy wynik w Liidze. W sparingach to on grał w top line z Poystim i Lahtim. Może zaskoczy Francuz Damien Fleury, ale produkcja ofensywna to znak zapytania jeśli chodzi o Kunlun.

Cierpliwie z Chińczykami

W klubie nikt nie ukrywa, że rozwój chińskiego hokeja jest jednym z priorytetów, a głównym celem są zimowe igrzyska w Pekinie za sześć lat. Kunlun zaprosił na przedsezonowe testy liczną grupę chińskich graczy, z których tylko jeden ma więcej niż 25 lat, widać więc, że chodziło o tych, którzy w 2022 będą u szczycie sportowych karier. Stąd do klubu nie trafił choćby 30-letni Brandon Yip, weteran prawie 200 spotkań w NHL, który był do wzięcia, ale trudno nazwać go graczem perspektywicznym, celując w imprezę za sześć lat. Oczywiście wszyscy testowani grali dotąd na o wiele niższym poziomie niż KHL, ale taka musi być kolej rzeczy w takim długofalowym projekcie. Wszystko ma być robione cierpliwie i z głową. Zdaniem Kreczina celem na ten sezonie jest pięciu-sześciu chińskich graczy w składzie meczowym i siedmiu-ośmiu w kolejnym. Pewniakami do występów w najbliższym sezonie są w pierwszej kolejności gracze zza oceanu z chińskimi korzeniami, a więc przede wszystkim draftowany kilka lat temu przez Winnipeg Jets defensor Zach Yuen, młodziutki Rudi Ying i Guan Wang wychowany w słynnym programie Shattuck St. Marry w Minnesocie. Z graczy stuprocentowo chińskich wybrani będą po prostu najlepiej prezentujący się na obozie, te nazwiska zapewne żadnemu z nas nic nie mówią, a i trudno coś więcej powiedzieć o ich występach w rozgrywkach azjatyckich. Jednym z pewniaków do zobaczenia KHL-owej akcji już w tym sezonie jest na pewno pierwszy bramkarz reprezentacji 21-letni Shengrong Xia, z racji specyfiki pozycji, ale i jego pozycji w krajowym hokeju, której dorobił się w tak młodym wieku. Może po całym sezonie będziemy już znać więcej chińskich nazwisk, o których będzie można powiedzieć, że są to obiecujący hokeiści i to będzie wielki sukces ekipy Kunlun Red Star.

Jak będzie?

Patrząc całościowo na skład chińskiego beniaminka, nie wydaje mi się, żeby była to ekipa na miarę playoff w bardzo mocnej konferencji wschodniej, w której spodziewam się zaciętej walki do samego końca z udziałem kilku ekip. W Pekinie odpowiednio zabezpieczono tyły, ale pewnie nie będzie łatwo o zadowalające zdobycze bramkowe. Pewnie zdobędą trochę punktów tu, trochę tam. Pewnie kilka razy wysoko przegrają. Nie pisane jest im raczej wejście na miarę praskiego Lwa. Nieistniejąca już czeska ekipa weszła do playoff KHL w premierowym sezonie, a w kolejnym, swoim ostatnim, zagrała w ścisłym finale Pucharu Gagarina. Mimo to obecność ekipy Kunlun w rozgrywkach KHL jest bardzo ważna i dla tej ligi, jak i dla całego chińskiego hokeja i z ciekawością będziemy się przyglądać jak będzie rozwijał się ten projekt i czy na meczach w Pekinie rzeczywiście regularnie będzie się stawiał komplet 14 tysięcy kibiców.