Auston Matthews
Źródło: nhl.com

To był był piękny i emocjonujący wieczór w Toronto. Gospodarze po niesamowitym horrorze pokonali Detroit Red Wings 5-4, tym samym notując piąty wygrany mecz z rzędu!

Gdy Auston Matthews podwyższył prowadzenie Maple Leafs na 4-1, do końca meczu pozostawało jedynie 7 minut i 55 sekund. Ale co to dla Toronto, które w tym sezonie raz po raz pozwala rywalom dogonić się w ostatniej części meczu, ot typowe problemy dla bardzo młodych i niedoświadczonych ekip. Czułem, że może być jeszcze ostro:

Gole Ericssona, Larkina i Manthy zniwelowały przewagę Toronto i zamiast spokojnych ostatnich minut, mieliśmy prawdziwy horror. Na szczęście, dla fanów Maple Leafs, sprawy w swoje ręce wziął po raz kolejny Auston Matthews i zapewnił swojej drużynie cenne 2 punkty, strzelając swojego 20 gola w sezonie. Ten chłopak jest po prostu niesamowity!

Analizując wydarzenia z niedzielnego wieczoru na chłodno, cały czas mam ogromne wątpliwości co do słuszności decyzji sędziów, uznających gola na 4-4 zdobytego przez Anthony’ego Manthę. W mojej skromnej opinii (zresztą hokejowa społeczność w Internecie także podziela to zdanie) bramka ta została zdobyta nieprawidłowo, byliśmy świadkami klasycznego „goalie interference”. Spójrzmy, co mówi definicja (NHL Rulebook, Rule 69)

(…) Goals should be disallowed only if: (1) an attacking player, either by his positioning or by contact, impairs the goalkeeper’s ability to move freely within his crease or defend his goal; or (2) an attacking player initiates intentional or deliberate contact with a goalkeeper, inside or outside of his goal crease. Incidental contact with a goalkeeper will be permitted, and resulting goals allowed, when such contact is initiated outside of the goal crease, provided the attacking player has made a reasonable effort to avoid such contact. (…)

A teraz zobaczmy całą sytuację.

https://www.youtube.com/watch?v=_BLyto7UKWo

 

W moim odczuciu zachowanie Thomasa Vanka (nr 62) uniemożliwiło Andersenowi swobodny ruch I obronę strzału Manthy, czyli dosłownie wypełniło pierwszą część przytoczonego przepisu.

„War room” NHL widział i ocenił tę sytuację inaczej – pozostaje przyjąć ich werdykt. Jest to o tyle łatwe, bowiem koniec końców Maple Leafs zdobyli 2 punkty. Z drugiej strony jeśi ten punkt ma decydować o awansie Red Wings do play-off, co więcej pozbawiając tego awansu ekipę z Toronto… cóż, wtedy sytuacja ta nabiera zupełnie innego znaczenia. Wszystko to gdybanie, zobaczymy co przyniesie przyszłość. W każdym razie decyzja sędziów/ligi mocno kontrowersyjna.

Zdania kibiców nt. spotkań NHL na otwartych stadionach są mocno podzielone – ja uważam że to świetna idea, przy jednym założeniu – nie ma sensu przesadzać. Jedno spotkanie w sezonie rozgrywane 1 stycznia w zupełności wystarczy – to prawdziwe święto hokeja i kumulowanie większej ilości takich spotkań w sezonie odbiera magię i wyjątkowość tego meczu. Na koniec skrót wczorajszego meczu – trzecia tercja i dogrywka były naprawdę rewelacyjne!

https://www.youtube.com/watch?v=WxlboxHW2bI