Sezon 2018/19 dopiero wkracza w drugą fazę przygotowań okresu letniego, a można powiedzieć, że już jesteśmy po wydarzeniach, które są kwintesencją tego co nazywamy Polska Hokej Liga. Oczywiście nawiązuję tu do kolejnych zmian w regulaminie rozgrywek, które być może wywołały pewną frustrację u części uczestników PHL, ale czy tak naprawdę zmieniły one cokolwiek? Nie była to pierwsza tego typu decyzja ani na pewno nieostatnia. Polski hokej to połączenie ignorancji osób zarządzających klubami z arogancją Polskiego Związku Hokeja na Lodzie. Efekt jest taki, że od początku lat 90-tych trwa ciągły eksperyment na kształcie rozgrywek i póki co nikt nie znalazł złotego środka na bolączki, które trapią hokej w Polsce.

Uznałem, że to dobry moment na przedstawienie mojej wizji rozgrywek ligowych, bowiem sytuacja, w której się znaleźliśmy nie jest łatwa. Kapitał, którym dysponujemy jest bowiem skromny i nie dotyczy on tylko kwestii finansowych, ale także i przede wszystkim spraw związanych z ilością (i jakością) hokeistów oraz klubów. Powstaje pytanie jak zorganizować atrakcyjne rozgrywki i wzmocnić pozycję polskiego hokeja w długoterminowej perspektywie? Spotkałem się z różnymi propozycjami jak zmniejszeniem ligi do sześciu lub ośmiu zespołów czy zwiększeniem limitu obcokrajowców. Nie są to złe rozwiązania, lecz zastanawiam się czy mogą one nadać polskiemu hokejowi inną dynamikę?

Musimy sobie jasno powiedzieć, że nie ma bezbolesnych i szybkich reform. Nie sięgając daleko w przeszłość wystarczy sobie przypomnieć, jak zakończyły się próby naturalizacji hokeistów, a tym samym szybkiego podniesienia poziomu reprezentacji, zatrudnieniem duetu Bykow-Zakcharin czy kompletną kompromitacją Ted’a Nolan’a. To tylko dowód na to, że nie ma drogi na skróty.

Chcąc pisać nowy rozdział musimy wziąć pod uwagę wszystkie czynniki, które współtworzą krajobraz hokeja w Polsce teraz, ale również i takie, które chcielibyśmy, aby współtworzyły w przyszłości. Należy również wziąć pod uwagę wszystkie trendy rozwoju hokeja na lodzie w Europie.

Wizja, którą będę się starał przedstawić poniżej wykracza poza ramy odbywającej się dyskusji. Rzekłbym, że jest czysto hipotetyczna i nie wierzę w jej realizację w najbliższej przyszłości. Stawia ona bowiem ambitne cele, które może osiągnąć tylko zjednoczone środowisko.

Przyszłość

Jedną z głównych przyczyn upadku hokeja w Polsce upatruję w izolacjonizmie, o którym pisałem szerzej na łamach hokejforum.pl w czerwcu ubiegłego roku. Od tamtej pory niewiele się zmieniło, polskie kluby nadal są niechętne międzynarodowym przedsięwzięciom, a Poruba, która wcześniej wykazywała zainteresowanie grą w rodzimej Ekstralidze, sama porzuciła pomysł występów w PHL.

Tezy, które zawarłem w powyższym artykule nie straciły na czasie, ale dla zachowania spójności tego wypracowania niektóre z nich będę musiał tutaj przytoczyć, bowiem warunkiem rozwoju hokeja w Polsce jest otwarcie się na świat i pobudzenie kapitału w dość szybkim czasie. Czy to jest możliwe w naszym przypadku? Wierzę, że tak, ale wymaga to zmiany podejścia środowiska do inicjatyw międzynarodowych i wykorzystania pozytywnej koniunktury.

Hokej przez dziesięciolecia wzmagał się z problemem stworzenia produktu, który łączyłby kluby na Starym Kontynencie w sposób jaki to czyni piłkarska Liga Mistrzów, Liga Europy czy choćby koszykarska Euroliga. Co nieznaczy, że IIHF nie podejmowała takich inicjatyw, Puchar Mistrzów, Puchar Europy czy Europejska Liga Hokejowa. Można się dopatrywać różnych przyczyn upadku każdej z tych imprez, ale wydaje się, że po latach nieudanych projektów w końcu wyklarował się system, który będzie spoiwem integracji klubów na poziomie międzynarodowym w postaci reaktywowanej Ligi Mistrzów, lecz nie jest to jedyny czynnik.

To również międzynarodowe inicjatywy łączące kluby w rozgrywkach ligowych czego najlepszym przykładem jest EBEL. Niewątpliwy sukces sportowy i organizacyjny stał się fundamentem dla obecnych trendów i powstawania kolejnych projektów jak Liga Alpejska czy stopniowe otwieranie się Słowaków na podobne inicjatywy, gdzie pod auspicjami Tippsport będą występować dwie węgierskie drużyny.

Niepowtarzalna szansa

Jeszcze dziesięć lat temu taki scenariusz wydawał się niemożliwy, a mrzonki o wspólnej lidze ze Słowakami mogliśmy odłożyć na półkę z książkami science-fiction. Niemniej jednak kryzys, który trapi słowacki hokej uczynił taki scenariusz możliwy.

Nie jestem jedyną osobą, która ma dość marazmu w jakim znajduje się polski hokej i do zajęcia stanowiska w tej sprawie zachęcił mnie obieżyświat i fan GKS-u Tychy, Damian Majewski (serdecznie pozdrawiam!), który już pod koniec ubiegłego roku podzielił się swoimi przemyśleniami (odsyłam, również do pozostałych artykułów) o międzynarodowych rozgrywkach łączących polskie, słowackie, czeskie i węgierskie kluby.

Co prawda różni nas podejście do tego zagadnienia, lecz łączy nas ten sam cel. W międzyczasie życie zaczęło pisać swój scenariusz i od przyszłego sezonu w słowackiej lidze wystąpi dwóch przedstawicieli z ligi węgierskiej, a także Słowacy badają możliwość przyłączenia polskich klubów do wspólnego projektu. Przede wszystkim mowa o zespole „Trójkolorowych”, który byłby w stanie sprostać rozgrywkom, organizacyjnie i sportowo.

Czy klub powinien skorzystać z tej okazji i przystąpić do rozgrywek pod egidą Tippsport? Niewątpliwie to niepowtarzalna szansa dla GKS-u i tylko głupiec mógłby odrzucić taką możliwość, ale w tym miejscu warto się zastanowić nad konsekwencjami tej decyzji.

Międzynarodowy projekt, ale na jakich zasadach?

Tak, jestem zwolennikiem międzynarodowych projektów, ale pod warunkiem, że uwzględnią one interes ogółu, a nie jednostki. Będę się starał udowodnić poniżej, że budowa jednego mocnego ośrodka wcale nie wiąże się  z drastyczną poprawą sytuacji dyscypliny, a poprawy należy oczekiwać w długoterminowej perspektywie na które nie mamy jeszcze twardych dowodów, a jedynie wskazówki.

Wiele osób uważa, że ogół hokejowy może zyskać mając swojego przedstawiciela w mocniejszej lidze. Stąd też wcześniejsze mrzonki o drużynie z Gdańska w KHL, dream teamie w Sosnowcu, a później w Krynicy, które miały nadać inną dynamikę hokejowi w Polsce. Oczywiście żaden z tych projektów nie został zrealizowany.

Nie chciałbym za bardzo odbiegać od założonych celów tej pracy, ale konieczne będzie powierzchowne przeanalizowanie sytuacji w EBEL, która jest dla nas punktem odniesienia w tej dyskusji.

O EBEL mogę pisać w samych superlatywach. O czym w Polsce raczej się nie mówi to, że EBEL, a wówczas tak naprawdę Liga Alpejska rozegrała swój sezon inauguracyjny w sezonie 1991/92 , a zakończyła działalność wraz z sezonem 1998/99. Rok później liga austriacka składała się zaledwie czterech klubów, aby w sezonie 2006/07 raz jeszcze podjąć próbę integracyjną regionu i niemal dwie dekady później uchodzić za jedną najprężniej rozwijających się lig w Europie. Organizatorzy świetnie wykorzystali geograficzny aspekt i dziedzictwo Austro-Węgierskiego Cesarstwa i w tym miejscu warto zwrócić uwagę, że kluby o nieaustriackiej przynależności w EBEL tworzyły w przeszłości Imperium Habsburgów. Imperium, którego wpływ jest odczuwalny w regionie do tej pory, to międzyinnymi sieć dobrze zorganizowanych liń komunikacyjnych.  Bez wątpienia ten czynnik odegrał pewną rolę, to na pewno nie był kluczowym faktorem, który przełożył się na sukces tego przedsięwzięcia. Właściciele EBEL stworzyli atrakcyjny produkt marketingowo-sportowy i oparty o solidnych podstawach ekonomicznych.

O ile nazwy takie jak Orli Znojmo, HC Bolzano,  Fehevar AV 19 czy Medvescak Zagrzeb przebiły się do świadomości przeciętnego kibica, a same kluby zdołały wykreować swój brand jako prężnie rozwijające się organizacje, to czy jednak hokej na Węgrzech, Słowenii, Włoszech czy Chorwacji faktycznie zyskał jako ogół? Celowo pomijam Orli Znojmo i Czechy, gdyż jest to zupełnie inny przypadek.

Fakty i mity mają to do siebie, że te drugie są częściej powielane od faktów. Na pierwszy rzut oka każdy z powyżej wymienionych krajów powinien zyskać na występach ich przedstawicieli w dużo mocniejszej lidze. W końcu koronnym argumentem zwolenników budowy jednego mocnego ośrodka był (bądź nadal jest) argument, że to szansa dla naszych zawodników mierzyć się z lepszymi zespołami, a tym samym możliwość podnoszenia umiejętności, co i również korzystnie wpłynie na wyniki osiągane przez reprezentację.

Nie wiemy czy tak by się stało w przypadku Reprezentacji Polski, gdyż nie mieliśmy okazji się o tym przekonać. „Evidence-based practice” daje nam możliwość zweryfikować tą tezą na przykładzie wyżej wymienionych reprezentacji, i to jak udział poszczególnych klubów w międzynarodowym przedsięwzięciu przełożył się na wyniki osiągane przez reprezentacje.

Tabelka poniżej przedstawia informację o występach klubów ze Słowenii, Węgrów, Chorwacji i Włoch w lidze EBEL lub KHL.

Natomiast poniższy wykres przedstawia ranking miejsc zajmowanych na Mistrzostwach Świata od 2000 do 2018 roku przez reprezentacje Polski, Węgier, Włoch, Słowenii i Chorwacji.

Mistrzostwa Świata w 2000 roku rozgrywane w Katowicach były ostatnimi w formacie 8-zespołowej Dywizji I. Od 2001 do 2011 roku rozgrywki były rozgrywane w formule dwóch 6-zespołowych grup. Podkreślam ten fakt, gdyż nie chciałbym się spotkać z zarzutami o dobieraniu faktów pod tezę. Zwycięzcy obydwu grup byli premiowani miejscami 17 oraz 18, a pozostała klasyfikacja zespołów została ustalona na podstawie zdobytych punktów i jeśli nastąpiła taka potrzeba to kolejnym czynnikiem decydującym była różnica bramkowa przy ustalaniu klasyfikacji końcowej.

Nic nie wskazuje na to, aby zaistniała korelacja między występami w EBEL, a osiąganymi wynikami przez poszczególne reprezentacje. Fakty są takie, że Włosi na długo przed występami EBEL rywalizowali w Elicie z większym powodzeniem niż obecnie. Marsz Węgrów w górę nie rozpoczął się jak to przyjęło się od występów Fehevar AV 19 w EBEL, a trend zwyżkowy jest widoczny od 2001 roku. Podobnie jak Słoweńcy, którzy pierwszy awans do Elity wywalczyli w 2001 roku, a nim Acroni Jesenice przystąpił do rozgrywek EBEL w sezonie 2006/07, od 2001 roku Słowenia zdołała rozegrać cztery imprezy w Elicie. Występy Medvescaka Zagrzeb w EBEL oraz KHL, również nijak przełożyły się na wyniki osiągane przez reprezentację Chorwacji. „Hratvska” cały czas krąży na pograniczu Dywizji IB i IIA.

Kolorem żółtym oznaczyłem awans, kolorem czerwonym spadek.

Musimy raz na zawsze pozbyć się mitu, że „wielka twierdza i pustynia” to sposób na jakiś sukces. EBEL czy KHL jest projektem stritce komercyjnym, a każdy uczestnik tych rozgrywek nie pełni roli misyjnej w ścisłym znaczeniu tego słowa. Działają na zasadzie nowoczesnych organizacji sportowych, które chcą odnieść sukces sportowy oraz organizacyjny i aby się o tym przekonać wystarczy porównać kadry wszystkich nieaustriackich zespołów, które jak się okazuje wcale nie były „przechowalnią dla swoich”.

To dowód na to, że każdy model ma swoje ograniczenia. W żaden sposób nie neguję osiągnięć EBEL, sensu międzynarodowych rozgrywek, ani nie zamierzam upierać się, że wyżej wymienione kraje czy kluby nie skorzystały w żaden sposób na dołączeniu do tych rozgrywek. Z całą pewnością hokej ma się tam całkiem dobrze, a już na pewno lepiej niż nad Wisłą, ale planując przyszłość hokeja w Polsce warto wziąć te fakty pod uwagę. Patrzmy i uczmy się od innych i nie róbmy tego metodą kopiuj + wklej, a jeśli już postanowimy skorzystać z modelu rozwojowego przedstawionego wyżej to warto uświadomić sobie, że nie ma co liczyć na cuda.

Jestem przekonany, że Węgrzy tak naprawdę dopiero teraz po dołączeniu dwóch klubów do ligi słowackiej i mając nadal jeden zespół w EBEL będą w stanie nabrać rozpędu (pod warunkiem, że projekt nie zostanie zakłócony w ciągu kilku najbliższych lat). Podobnie jak włoskie zespoły, które uczynią postęp w mocniejszej lidze jaką jest Alpejska Liga Hokejowa.

Partnerzy czy goście?

Nie będę ukrywać, że mam wiele pytań i wiele wątpliwości. Być może nad wyrost. W pierwszej kolejności musimy się zastanowić jaki wpływ będzie miało odejście GKS-u Tychy ze struktur Polskiej Hokej Ligi.  „Trójkolorowi” są twarzą polskiego hokeja. Jest to najlepiej zorganizowany klub w Polsce, w miarę z nowoczesnym lodowiskiem, a do tego z kapitalną publiką, której może pozazdrościć nie jeden klub.

To nic innego jak tylko proces skarłowacenia się PHL. Oczywiście nie mówimy tu jeszcze „o twierdzy i pustyni”, ale już o klimacie przypominającym tundrę. Polski hokej w chwili obecnej budzi nikłe zainteresowanie, a nagłe odejście z jej szeregów klubu o rozpoznawalnej nazwie tylko przyśpieszyłby ten proces. Odbiłoby się to negatywnie na pozostałej reszcie zespołów w lidze i najprawdopodobniej wywołałoby to nowy kryzys organizacyjny. Pytanie brzmi czy PHL byłaby w stanie się sprofesjonalizować i poradzić sobie w nowych okolicznościach. Osobiście, wątpię. Sam wielokrotnie zwracałem uwagę, że rozmiary PHL są nieadekwatne do rzeczywistości i należy zmniejszyć jej rozmiary, ale nie poświęcając swój najlepszy diament.

W dalszym ciągu są dla mnie niejasne intencje Słowaków. Czy projekt, który powoli krystalizuje się na Słowacji to konkurencja dla EBEL czy tymczasowe zażegnanie kryzysy ligowego na Słowacji? Na jakiej zasadzie występowałby GKS Tychy w Tippsport i czy cieszyłby się wszystkimi przywilejami, którymi cieszą się słowackie kluby? Czy klub mógłby zostać wyproszony z ligi?

Polski hokej zasłużył sobie na reputację jaką posiada, ale nie oznacza to, że możemy sobie pozwolić na traktowanie jak gorszy krewny. Warunki muszą być przejrzyste i na partnerskich warunkach, gdzie interes będzie się pokrywać, również z interesem strony tyskiej.

Obawiam się sytuacji, że głos GKS-u Tychy może być ignorowany, a także neutralizowany zdecydowaną większością słowackich uczestników. Warto zwrócić uwagę na przypadek Ciarko KH 58 Sanok, który po pierwszym sezonie gry na Słowacji nie został potraktowany jak równoprawny uczestnik, lecz brzydka panna, która musi wnieść posag za przywilej występów w II lidze słowackiej.

Federalizm

Nasuwa się więc pytanie jak zachować swoją podmiotowość w międzynarodowym przedsięwzięciu? Moją odpowiedzią na to pytanie jest federalizm.

Jestem święcie przekonany, że międzynarodowy projekt musi się opierać na solidnych fundamentach ekonomicznych i sportowych, inaczej stanie się krótkotrwałą fanaberią, a co gorsze może skutecznie zniechęcić do podejmowania podobnych inicjatyw w przyszłości. Pamiętacie Ligę Europejsko-Wschodnią? Puchar Bałtyku? Każde z tych przedsięwzięć zakończyło się fiaskiem, gdyż nie miało ekonomicznych racji bytu.

Trzeba wziąć pod uwagę kto będzie odbiorcą produktu, jak to wpłynie na postawę sponsorów, mediów i jak to przełoży się na poziom sportowy. Zadajmy sobie proste pytanie kto będzie odbiorcą reklam sponsora klubu? Jaką pozycję ma sponsor X na rynku słowackim? Czy jest zainteresowany zwiększeniem swojego udziału na rynku słowackim? Międzynarodowa liga to możliwości, ale i konsekwencje, które należy wziąć pod uwagę przy podejmowaniu tak strategicznej decyzji.

Myślę, że projekt międzynarodowej lig mógłby powstać i mieć rację bytu przy ścisłej współpracy PZHL, SZLH oraz MJSZ pod warunkiem, że zostaną uwzględnione interesy wszystkich podmiotów i tym rozwiązaniem jest już przywołany wcześniej federalizm.

Inspirowałem się trochę Unią polsko-litewską (za chwilę wytłumaczę dlaczego) oraz rozwiązaniami przyjętymi w NHL.

Liga składałaby się z 16 zespołów i była podzielona na trzy dywizje.

Dlaczego odniosłem się do unii polsko-litewskiej? Gdyż stanowilibyśmy jedną ligę, ale zachowując wewnętrzną odrębność.

Nadałem podmiotowi roboczy tytuł „Central European League” i o takie też trofeum rywalizowaliby uczestnicy, ale tak samo współzawodniczyliby o mistrzostwo Polski, Słowacji i Węgier, z czego też wynika podział na dywizje.

Ktoś mógłby się zapytać dlaczego dywizja słowacka jest złożona z ośmiu zespołów, a dwie pozostałe z czterech drużyn. Odpowiedź jest prosta i nie chciałbym za bardzo się rozpisywać na ten temat. Po prostu jest najmocniejszym podmiotem z całej trójki i jest w stanie wystawić osiem silnych zespołów w lidze. Czego na chwilę obecną nie można powiedzieć o polskich czy węgierskich klubach.

Mimo, że jestem zwolennikiem międzynarodowych rozgrywek, to musimy mieć na uwadze, że taka inicjatywa na pewno spotka się z jakąś opozycją, a do tego mówimy o regionie o ugruntowanych uczuciach narodowych i bogatej przeszłości hokejowej. Zastąpienie krajowych rozgrywek niewiele mówiącą Interligą i rywalizacją o wyimaginowane trofeum należy traktować jak błąd strategiczny. Model tych rozgrywek pozwala połączyć nam jedno i drugie, a do tego daje gwarancje zachowania pewnej podmiotowości i ciągłość rozgrywek krajowych.

Kolejnym atutem tego rozwiązania jest fakt, że przewaga liczebna Słowaków może być neutralizowana przez współpracę polskich i węgierskich klubów (8+8), dzięki czemu nie dojdzie do wprowadzanenia rozwiązań faworyzujących jedną stronę.

Ze sportowego punktu widzenia płyną jeszcze większe korzyści dla strony polskiej. Zakładając, że GKS Tychy przystąpi do rozgrywek ligi słowackiej w sezonie 2019/20 to w jego szeregach znajdzie się miejsce dla 10-15 polskich hokeistów. W przypadku „Central European League” te proporcje wzrosłyby do 30-40 zawodników. Czy liczba wydaje się zaniżona? Nie sądzę. Jak już wyżej starałem się udowodnić w komercyjnym przedsięwzięciu nikt nie będzie pełnił roli misyjnej, gdyż osłabiałoby to potencjał ligi i w ostateczności miałoby to negatywny wpływ na pozostałych udziałowców.

Dodatkowo system ten pozwala nam na podtrzymanie rywalizacji krajowej co ma bardzo duży wpływ na zainteresowanie mediów, sponsorów oraz kibiców.

Jak sprawić, aby liga miała solidne podstawy ekonomiczne? Zachowując odrębność budżetową. Budżet byłby podzielony na dwie części , tzw. „sponsorship cap”, wewnątrzdywizyjny (krajowy) i ligową (regionalny). Każda z dywizji mogłaby zawierać kontrakty sponsorskie i sprzedawać prawa telewizyjne czy wizerunkowe. Jakby to wyglądało w praktyce?

 

Rozwiązanie to stwarza możliwość konsolidacji Central European League przy uwzględnieniu zapotrzebowania na rynek wewnętrzny i zewnętrzny. Innymi słowy CEL byłby symbiozą i uważam to za najlepsze rozwiązanie z dostępnych. Nie żyjemy w idealnym świecie i za nim w rzeczywistości zaczniemy stanowić jeden organizm to musimy przejść okres transformacyjny. Jeszcze kilka słów na temat ograniczonych praw telewizyjnych. Byłby on podzielony na dwa pakiety „krajowy” i „cross-pakiet”. Pakiet krajowy, jak sama nazw wskazuje umożliwi podmiotowi X do transmitowania spotkań i wyłącznie wewnątrzdywizyjnych. Natomiast cross-pakiet daje możliwość transmitowania spotkań wewnątrzdywizyjnych oraz np. spotkań polskich klubów mierzącymi się z zespołami ze Słowacji i Węgier. Redystrybucja środków finansowych uzyskanych ze sprzedaży praw telewizyjnych w ten sposób zostałaby wówczas rozłożona w proporcjach 4:1:1.

Być może rozwiązanie to stwarza niebezpieczeństwo, że dywizje będą się rozwijać się nierównomiernie, ale w przypadku niepowodzenia projektu działałby na zasadzie spadochronu umożliwiające miękkie lądowanie.

Struktura rozgrywek

Przechodzimy do fazy praktycznej. Sezon zasadniczy składałby się z 60 spotkań.  Poniższa tabela przedstawia rozpiskę rundy zasadniczej.

Nie było to najłatwiejsze zadanie. Rozmiary dywizji słowackiej powodują pewne dysproporcje. Starałem sie znaleźć najodpowiedniejszy balans dla rozgrywek. Na pierwszy rzut wydaje się, że w dywizji węgierskiej i polskiej dysproporcje wewnątrzdywizyjnych spotkań są zakłócone. Tak, nie jest to duża liczba, ale starałem się uniknąć sytuacji, w której byłoby zbyt wiele wewnątrzdywizyjnych spotkań, a zbyt mało między dywizyjnych. Ponadto fakt, że wszystkie drużyny rozegrają pomiędzy sobą równą ilość spotkań wpłynie sprawiedliwie na układ w tabeli. Nie można byłoby powiedzieć, że X zdobył więcej punktów, bo rozegrał z Y więcej meczy niż z zespołem Z. Z drugiej strony liczę, że mógłbym spotkać się z zarzutem, że 12 spotkań (mówimy tu o przypadku dywizji polskiej i węgierskiej) to za mało jeśli mamy wyłonić mistrza kraju. Co również jest ważne, nie nastąpiłoby przesycenie rywalem. W hokeju to dość częste zjawisko i wydaje mi się, że cztery spotkania są idealnym rozwiązaniem.

Play-Off

Na tą część sezonu mam trzy pomysły, które będę się starał przedstawić poniżej.

Projekt nr 1

Chyba najbardziej oczywisty motyw. Drabinka zostałaby podzielona na dwie konferencje; słowacką oraz polsko-węgierską. Zdaje sobie sprawę, że pytania o zasadność premiowania gry Słowaków w finale ligi są słuszne. Jednak musimy mieć na uwadze, że inny format np. awans do play-off ośmiu zespołów z największą ilością punktów, doprowadzi do sytuacji, że Mistrz Polski, Węgier lub Słowacji zostałby wyłowiony po zakończeniu sezonu zasadniczego. Dla wielu osób taka sytuacja byłaby nie do zaakceptowania. Hokej to w końcu play-off i esencja rywalizacji.

Projekt nr 2

Byłby niemal identyczny jak projekt nr 1 z tą różnicą, że organizacje w dywizji słowackiej, które zajęły miejsca nr 1 i 2 po rundzie zasadniczej zostaliby premiowani awansem do półfinału dywizji. Natomiast zespoły z miejsc 3-6 stoczyłyby walkę o półfinał. Miejsca 7-8 nie zakwalifikowałaby się do play-off. Po stronie polsko-węgierskiej nie doszłoby do żadnych zmian. W przypadku takiego scenariuszu wydają się zasadne dwa pytania. Po pierwsze drużyny ze słowackiej dywizji, które zajęły miejsca 1 i 2 rozegrają mniej meczy w play-off co może mieć wpływ na ostateczny układ tabeli. Po drugie jeśli wykluczymy dwie ostatnie drużyny ligi słowackiej z walki o play-off to dlaczego nie uczynimy tego samego z drużynami z Polski i Węgier. Myślę, że wszystko jest kwestią kompromisu. W takich okolicznościach drabinka i tak już faworyzuje słowackie drużyny.

Projekt nr 3

Mistrz Słowacji, Polski i Węgier zostałby wyłoniony po zakończeniu sezonu zasadniczego. Do Play-Off kwalifikują się cztery słowackie zespoły oraz po dwa zespoły z Polski i Węgier. Na tej podstawie podsumowujemy punkty zdobyty w rundzie zasadniczej i zespoły z większą ilością punktów zostają rozstawione.

Liga open czy zamknięta?  

Nie jestem zwolennikiem formatu zamkniętej ligi, ale też nie jestem zwolennikiem zbyt szerokiego otwierania drzwi. Istniałyby ramy spadków i awansów czy rozszerzenia ligi o nowe zespoły, ale i tylko po spełnieniu określonych warunków sportowych i organizacyjnych.

Poruszyłem powyżej format play-offów, to i w tym miejscu należy poruszyć formę play-out. Nie byłyby to automatyczne spadki, lecz baraże.

W dywizji słowackiej zespoły, które odpadłyby z rywalizacji w ćwiercifinale play-off (w przypadku wyboru projektu nr 1) stoczyłyby ze sobą walkę w formacie play-out. W wypadku wyboru projektu nr 2, miejsca 7-8 od razu stoczyłyby ze sobą walkę w play-out. Zespół, który zająłby ostatnie miejsce spotkałby się w barażach ze zwycięscą I ligi słowackiej.

Identyczne zasady dotyczyłyby polską i węgierską dywizję. Zespoły, które zajęły ostatnie miejsce spotkają się w barażach ze zwycięscą play-off Ekstraklasy i Erste Bank (używam aktualnych nazw lig).

Uważam bowiem, że powinien istnieć czynnik łączący kluby zorganizowanych w strukturach Central European League oraz rodzimych lig. Dlaczego? Gdyż stumylowałoby to rozwój hokeja w pozostałych ośrodkach. CEL stanowiłby inspirację dla klubów (możliwość awansu, lub dołączenia do rozgrywek), a także dla zawodników. Z polskocentrycznego punktu widzenia dość często narzekamy, że Polscy hokeiści się nie rozwijają lub nie mają motywacji aby się rozwijać. Wiedza, że powyżej Ekstraklasy jest coś ponad i to na wyciągnięcie ręki rozwiązałaby ten problem. Ponadto wspólny projekt w nakreślonych ramach opisanych wyżej wyprowadziłby polski hokej z peryferii. Nie stalibyśmy się jeszcze mainstreamem, lecz chodzi mi o fakt, że hokej na Słowacji jest obserwowany przez wielu zagranicznych skautów, co daje nam możliwość dodania kolejnej dynamiki w rozwoju hokeja na lodzie w Polsce. Z kolejnym mitem z jakim musimy się rozprawić jest myślenie, że w Polsce rodzi się mniej utalentowanych hokeistów niż w pozostałych krajach. Talenty są wszędzie, a głównym czynnikiem rozwoju jest dostęp do lodu i możliwości jakie oferuje rodzima liga. Na dziś jesteśmy peryferiami hokejowego świata. Słabo zorganizowani i pogrążeni w izolacjonizmie.

Na sukces końcowy CEL będą się, również składać te mniejsze kwadraciki, które są tak samo ważne w łancuchu pokarmowym. CEL nie może funkcjonować jak wyspa otoczona oceanem. CEL to przywilej, ale i obowiązki krzewienia popularności hokeja.  Z tego też powodu nie pozwoliłbym zaniechać polskim klubom występującym w CEL rywalizacji w Pucharze Polski. Był to kolejny punkt łączący CEL z rodzimymi rozgrywkami.

Jeśli chodzi o kształt Ekstraklasy to widzę ją w ośmiozespołowym formacie.  Wykorzystując w pełni potencjał, którym dysponuje hokej w Polsce w chwili obecnej. Cztery najlepsze kluby zrzeszone w CEL i osiem w Ekstraklasie. Pisałem wyżej, że nie ma bezbolesnych reform i ta, również nie jest bezbolesna, kluby które pozostałaby w szeregach Ekstraklasy na pewno ucierpiałyby w jakiś sposób. Starałem się przedstawić wizję, która może nie tyle co będzie bezbolesna, ale z widokami na poprawę. Wizję, która nada hokejowi w Polsce inną dynamikę i z punktu widzenia rodzimych klubów na pewno jest to korzystniejsze rozwiązanie niż odejście pojedynczej drużyny.

Nie byłby to koniec reform rozgrywek w Polsce. Wciąż nie poruszyłem tematu I ligi. Jeśli Ekstraklasa miałaby się składać z ośmiu zespołów to w I lidze pozostałyby jedynie Hokej Poznań i Śnieżka Dębica (stan obecny). Potencjał I ligi od lat jest osłabiany decyzjami PZHL i tak naprawdę niewiele z niej zostało, ale są to również okoliczności, które dają nam szansę na wprowadzenie pewnych rozwiązań. Szanse na reformę regionalną. W Polsce jest wiele miast, które w naszej świadomości nie uchodzą za hokejowe lub w miastach, gdzie ten hokej kiedyś funkcjonował, a potrzebuje impulsu do rozwoju. Czas postawić na regionalizację rozgrywek i pobudzić potencjał hokeja w takich miastach jak Białystok, Warszawa, Elbląg, Świdnica, Gdynia, Bydgoszcz, Skarżysko, Września, Łódź Wrocław, Lublin, Kalisz, Gorzów, Szczecin, Radom czy Oleśnicy.

Hokej nie jest tanim sportem, to ogromne koszty. Mało, który klub, gdzie hokej dopiero raczkuje byłby w stanie jeździć co drugi tydzień na koniec Polski. I liga powinna być podzielona na dwie części, zachodnią i wschodnią lub północna i południową. Dalej II liga podzielona na cztery części.  Takie rozwiązanie pozwala nam uwolnić kapitał. Skromny, ale wciąż kapitał, który w przyszłości może okazać się bardzo owocny.

Drodzy czytelnicy, to nie są amatorzy, lecz ambasadorzy, których wkład tak naprawdę jest ogromny i należy to cenić, ale równiez należy ją wspierać przez budowanie sieci i szukanie nowych dróg rozwoju. Dziś są to rozgrywki amatorskie, jutro mogą być półamatorskie.

Podsumowanie

Przedstawiłem wizję futurystyczną i jak pisałem na początku nie wierzę w jej powodzenie, ale warto mieć marzenia i ambicje. Najgorsze jest tkwienie w marazmie, którym hokej znajduje się w Polsce od wielu lat. Być może CEL nie dojdzie do skutku w sposób jaki to opisałem. Być może droga, którą obierze GKS Tychy (jeśli zdecyduję się na grę w Tippsport) jest drogą do CELu?

Zapraszam do dyskusji.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on telegram
Telegram

inne wpisy z tej kategorii:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

najnowsze wpisy:

HokejForum.pl

Nasz serwis to miejsce w którym znajdziesz dobre jakościowo analizy, felietony, wywiady dotyczące najpiękniejszej dyscypliny sportowej na świecie – hokeja na lodzie.

HokejForum nie będzie typowym serwisem newsowym ograniczającym się jedynie do podania suchych faktów. Chcemy podejść do tematu inaczej, publikując rzadziej ale lepiej. W zalewie „internetowych śmieci” chcemy być miejscem do którego wraca się z przyjemnością. To serwis tworzony przez ludzi z pasją do hokeja na lodzie. Każdego dnia chcemy wiedzieć więcej i chcemy dzielić się to wiedzą z Tobą.

Jeżeli masz pasję do hokeja na lodzie, przelewanie myśli na papier (w tym wypadku ten elektroniczny!) przychodzi Ci z łatwością – dołącz do nas!

Skorzystaj z formularza kontaktowego, w tytule wpisując „Nowy autor – swoje imię i nazwisko”, natomiast w treści wiadomości wklej fragment lub całość przygotowanego przez Ciebie artykułu. Jeśli spełni on nasze wymagania pod kątem merytorycznym i stylistycznym staniesz się częścią hokejforum.pl.

Zapraszamy do współpracy!